środa, 15 października 2014

Rozdział 24

Kocham czekoladę.
I ten psychopata,Niall to dobrze wie.Inaczej nie kupiłby czterech rodzajów czekolady i nie położył na widoku.
Spojrzałam z niesmakiem na zjedzoną do połowy tabliczkę i westchnęłam głośno.Uwierzcie,czekolada też się może znudzić.Wróciłam do pisania notatki w pamiętniku.
...Generalnie Louis się na mnie obraził i unikał mnie skutecznie cały dzień.W końcu miałam dość i zgarniając zakupy,czyt.słodycze,zamknęłam się w pokoju.Chce mnie unikać,proszę bardzo.
No dobra wcale mi się to nie podoba...Takie dni jak ten pokazują tylko jak bardzo go potrzebuje...
Zatrzasnęłam zeszyt i rzuciłam go na poduszkę obok.Spojrzałam na mój telefon i miałam ochotę znów nim rzucić,w cokolwiek.Rozumiecie że po tym jak przeżył zderzenie z podłogą nie chce się włączyć ? W sumie i tak przeszedł ze mną tyle że mu się nie dziwie.Każdy inny telefon pewnie by przestał działać po szóstym upadku a ten przeżył ich chyba ze sto,kiedyś musiał się popsuć.
Spojrzałam na zegarek i jęknęłam.Było po dwudziestej trzeciej a ja jak na złość nie miałam ochoty iść spać.To znaczy miałam ale ciągle przed oczami pojawiały mi się sceny z mojej ostatniej kłótni z rodzicami co powodowało że chciało mi się płakać.

Zebrałam się w końcu w sobie i tak po prostu przemknęłam do drugiej sypialni po lewej.Lou już smacznie spał,znaczy tak mi się wydaje bo leżał do mnie plecami.Wypychając z głowy słowa Magdy wśliznęłam się na wolne miejsce i też odwróciłam się do niego plecami.Sam fakt że czułam zapach znajomych perfum działał na mnie kojąco.
Uśmiechnęłam się pod nosem,czując jak Louis się do mnie przysuwa i obejmuje w pasie.To dziwne jak przy jednym człowieku można czuć się bezpiecznie.
-Dobranoc-wyszeptałam,odwracając się do niego przodem
-Dobranoc-odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy

Kiedy się obudziłam Lou siedział z laptopem na kolanach i z poważną miną wpatrywał się w ekran.
-Dzień dobry-powiedziałam,siadając i rozciągając się-Co się stało ?-zapytałam,kiedy nie uzykałam odpowiedź
Znów mi odpowiedziała cisza.Położyłam się tak że moja głowa leżała na jego ramieniu i zaczęłam czytać.To co go tak zaaferowało okazało się beznadziejnymi tweetami Directioner na temat naszego związku.Zamknęłam klapę laptopa i odłożyłam go na ziemię.
-Co powiesz na spacer ?-zapytałam z uśmiechem
-Nie przejmujesz się tym ?
-Mam się przejmować tym że ktoś mi zazdrości ?-uniosłam jedną brew do góry-Loui nie ma czym się przejmować.-pocałowałam go w policzek-Na prawdę możesz być o to spokojny.
-Idziemy na ten spacer ?-zapytał,zmieniając temat
-Odechciało mi się-położyłam się,poprawiając kołdrę-Wolę zostać w łóżku.
-W łóżku,powiadasz ?-uniósł jedną brew do góry i się uśmiechnął
-Mhm-pokiwałam głową-A ty zostaniesz tu ze mną.
-Tak ?-pochylił się nade mną
-Mhm-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
Takie poranki mogłyby trwać do końca życia.Ale oczywiście jak na złość ktoś nam musiał przerwać,a mianowicie...do pokoju wpadł Zayn z głupkowatym uśmieszkiem.
-Dzień dobry gołąbeczki.
-Co ?-zapytałam zirytowana
-Jedziecie z nami na plaże?
-Ja nie mam ochoty.

Po długiej "kłótni" w końcu zostaliśmy z Lou sami w domu.Leżeliśmy na kanapie kiedy usłyszałam otwierane drzwi a potem głos Niall'a i cioci.No tak,zapomniałam że dzisiaj przyjeżdża.Jęknęłam cicho i wtuliłam się w Lou.
-Nie pozwól mi wstać,błagam-wyszeptałam na co chłopak się zaśmiał
-Gdzie ona jest?-usłyszałam zmartwiony głos cioci
-Powiedz  że jej tu nie ma-wyszeptałam rozpaczliwie
Prawda była taka że kiedy tylko pojawiała się ciocia Maura zaraz znajdowałam się w centrum uwagi,czego nienawidziłam.Przebywanie z tą kobietom w jednym pomieszczeniu wiązało się z ciągłym opowiadaniem historii życia i odpowiadaniem na pytanie czy jestem głodna.Od dziecka zawsze tak było.I jestem pewna że Niall ma to właśnie po niej.
-Chodzi tu do mnie,skarbeńku.
Z niechęcią wstałam z kanapy i podeszłam do cioci,pozwalając żeby mnie przytuliła.Jak Boga kocham,ona zaraz mi połamie żebra!
-Jak się czujesz ?-zapytała,odsuwając mnie od siebie
-Bywało lepiej,ale jest okej.-odpowiedziałam,uśmiechając się słabo
-Ależ schudłaś.Przywiozłam trochę domowego jedzonka bo pewnie odżywiacie się samymi fastfood'ami
-Zaskoczę panią-u mojego boku pojawił się Louis-Luna jest mistrzynią w gotowaniu.
-Raczej pieczeniu naleśników-zaśmiałam się-A Loui jest mistrzem w przeszkadzaniu mi w tym.
-Ale nie na samych naleśnikach człowiek żyje-oznajmił Niall
-Nie narzekaj bo moje naleśniki na pewno są lepsze od twoich kanapek.-widziałam po minie cioci że nie jest przekonana co do naszego odżywiania-My z Lou wybieramy się na spacer.
-Tak?-zapytał zaskoczony
-Tak-pociągnęłam go za rękę-Wrócimy wieczorem !


-----------------------------------------------
od autorki:Hej ! hmm..nie jestem z tego dumna..ale jak widać nie da się ciągnąć jednej części w nieskończoność...tak więc to ostatni rozdział części 1..pojawi się jeszcze Epilog i zaczniemy 2 część...:D i znów zadam pytanie : 2część mam pisać tutaj czy założyć nowego bloga ? 



2 komentarze: