wtorek, 21 października 2014

Epilog

O, raz w swoim życiu znajdujesz kogoś
Kto zmienia twój świat dookoła
Podnosi cię kiedy upadasz
Tak, nic nie może zmienić tego, ile dla mnie znaczysz
O, dużo mógłbym powiedzieć
Ale teraz mnie przytul
Ponieważ nasza miłość oświetli drogę
 
 Twoje piękno to rzecz, która Cię zdradza,
Twój uśmiech wyjawia twoje sekrety,
Ponieważ jesteś stworzona z siły i litości
i moja dusza jest twoją do uratowania.
Wiem, że to jest prawdziwe,
Gdy mój świat był mroczny i smutny,
Wiedziałem, że jedyną osobą, która mnie uratuje, jesteś ty.
 
------------------------------------------------------------------------------------------------
od autorki: dum dum...macie tu takie piękne podsumowanie...xd są to fragmenty tłumaczenia dwóch różnych piosenek..xd nie miałam pomysłu na epilog..niedługo zaczniemy drugą część..xd
 

środa, 15 października 2014

Rozdział 24

Kocham czekoladę.
I ten psychopata,Niall to dobrze wie.Inaczej nie kupiłby czterech rodzajów czekolady i nie położył na widoku.
Spojrzałam z niesmakiem na zjedzoną do połowy tabliczkę i westchnęłam głośno.Uwierzcie,czekolada też się może znudzić.Wróciłam do pisania notatki w pamiętniku.
...Generalnie Louis się na mnie obraził i unikał mnie skutecznie cały dzień.W końcu miałam dość i zgarniając zakupy,czyt.słodycze,zamknęłam się w pokoju.Chce mnie unikać,proszę bardzo.
No dobra wcale mi się to nie podoba...Takie dni jak ten pokazują tylko jak bardzo go potrzebuje...
Zatrzasnęłam zeszyt i rzuciłam go na poduszkę obok.Spojrzałam na mój telefon i miałam ochotę znów nim rzucić,w cokolwiek.Rozumiecie że po tym jak przeżył zderzenie z podłogą nie chce się włączyć ? W sumie i tak przeszedł ze mną tyle że mu się nie dziwie.Każdy inny telefon pewnie by przestał działać po szóstym upadku a ten przeżył ich chyba ze sto,kiedyś musiał się popsuć.
Spojrzałam na zegarek i jęknęłam.Było po dwudziestej trzeciej a ja jak na złość nie miałam ochoty iść spać.To znaczy miałam ale ciągle przed oczami pojawiały mi się sceny z mojej ostatniej kłótni z rodzicami co powodowało że chciało mi się płakać.

Zebrałam się w końcu w sobie i tak po prostu przemknęłam do drugiej sypialni po lewej.Lou już smacznie spał,znaczy tak mi się wydaje bo leżał do mnie plecami.Wypychając z głowy słowa Magdy wśliznęłam się na wolne miejsce i też odwróciłam się do niego plecami.Sam fakt że czułam zapach znajomych perfum działał na mnie kojąco.
Uśmiechnęłam się pod nosem,czując jak Louis się do mnie przysuwa i obejmuje w pasie.To dziwne jak przy jednym człowieku można czuć się bezpiecznie.
-Dobranoc-wyszeptałam,odwracając się do niego przodem
-Dobranoc-odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy

Kiedy się obudziłam Lou siedział z laptopem na kolanach i z poważną miną wpatrywał się w ekran.
-Dzień dobry-powiedziałam,siadając i rozciągając się-Co się stało ?-zapytałam,kiedy nie uzykałam odpowiedź
Znów mi odpowiedziała cisza.Położyłam się tak że moja głowa leżała na jego ramieniu i zaczęłam czytać.To co go tak zaaferowało okazało się beznadziejnymi tweetami Directioner na temat naszego związku.Zamknęłam klapę laptopa i odłożyłam go na ziemię.
-Co powiesz na spacer ?-zapytałam z uśmiechem
-Nie przejmujesz się tym ?
-Mam się przejmować tym że ktoś mi zazdrości ?-uniosłam jedną brew do góry-Loui nie ma czym się przejmować.-pocałowałam go w policzek-Na prawdę możesz być o to spokojny.
-Idziemy na ten spacer ?-zapytał,zmieniając temat
-Odechciało mi się-położyłam się,poprawiając kołdrę-Wolę zostać w łóżku.
-W łóżku,powiadasz ?-uniósł jedną brew do góry i się uśmiechnął
-Mhm-pokiwałam głową-A ty zostaniesz tu ze mną.
-Tak ?-pochylił się nade mną
-Mhm-uśmiechnęłam się i go pocałowałam
Takie poranki mogłyby trwać do końca życia.Ale oczywiście jak na złość ktoś nam musiał przerwać,a mianowicie...do pokoju wpadł Zayn z głupkowatym uśmieszkiem.
-Dzień dobry gołąbeczki.
-Co ?-zapytałam zirytowana
-Jedziecie z nami na plaże?
-Ja nie mam ochoty.

Po długiej "kłótni" w końcu zostaliśmy z Lou sami w domu.Leżeliśmy na kanapie kiedy usłyszałam otwierane drzwi a potem głos Niall'a i cioci.No tak,zapomniałam że dzisiaj przyjeżdża.Jęknęłam cicho i wtuliłam się w Lou.
-Nie pozwól mi wstać,błagam-wyszeptałam na co chłopak się zaśmiał
-Gdzie ona jest?-usłyszałam zmartwiony głos cioci
-Powiedz  że jej tu nie ma-wyszeptałam rozpaczliwie
Prawda była taka że kiedy tylko pojawiała się ciocia Maura zaraz znajdowałam się w centrum uwagi,czego nienawidziłam.Przebywanie z tą kobietom w jednym pomieszczeniu wiązało się z ciągłym opowiadaniem historii życia i odpowiadaniem na pytanie czy jestem głodna.Od dziecka zawsze tak było.I jestem pewna że Niall ma to właśnie po niej.
-Chodzi tu do mnie,skarbeńku.
Z niechęcią wstałam z kanapy i podeszłam do cioci,pozwalając żeby mnie przytuliła.Jak Boga kocham,ona zaraz mi połamie żebra!
-Jak się czujesz ?-zapytała,odsuwając mnie od siebie
-Bywało lepiej,ale jest okej.-odpowiedziałam,uśmiechając się słabo
-Ależ schudłaś.Przywiozłam trochę domowego jedzonka bo pewnie odżywiacie się samymi fastfood'ami
-Zaskoczę panią-u mojego boku pojawił się Louis-Luna jest mistrzynią w gotowaniu.
-Raczej pieczeniu naleśników-zaśmiałam się-A Loui jest mistrzem w przeszkadzaniu mi w tym.
-Ale nie na samych naleśnikach człowiek żyje-oznajmił Niall
-Nie narzekaj bo moje naleśniki na pewno są lepsze od twoich kanapek.-widziałam po minie cioci że nie jest przekonana co do naszego odżywiania-My z Lou wybieramy się na spacer.
-Tak?-zapytał zaskoczony
-Tak-pociągnęłam go za rękę-Wrócimy wieczorem !


-----------------------------------------------
od autorki:Hej ! hmm..nie jestem z tego dumna..ale jak widać nie da się ciągnąć jednej części w nieskończoność...tak więc to ostatni rozdział części 1..pojawi się jeszcze Epilog i zaczniemy 2 część...:D i znów zadam pytanie : 2część mam pisać tutaj czy założyć nowego bloga ?