wtorek, 23 września 2014

Rozdział 22 cz 2

-Niall co się stało ?-zapytałem zdezorientowany,patrząć jak podchodzi do brunetki i bierze ją na ręce
-Rodzice Luny...-zaciął się na chwilę-Zginęli w wypadku.
Stanąłem jak wryty a brunetka zaniosła się kolejnym szlochem.
-Musisz mi pomóc,Tomo-powiedział twardo Horan
Oprzytomniałem dopiero wtedy kiedy usłyszałem jak Roksan zaciąga się głośno powietrzem.Co spowodowało że w mojej głowie pojawił się strach że nie może oddychać.
-Co mam zrobić ?-zapytałem natychmiast.
-W łazience,w trzeciej szufladzie po lewej są proszki na uspokojenie-poinstruował-Przynieś je do pokoju Lu.-dodał,kierując się w stronę schodów

Trzy minuty później stałem w progu pokoju brunetki i patrzyłem jak Niall próbuje ją uspokoić.Szybko podałem mu tabletki i butelkę wody.Wysypał dwie na swoją dłoń i podał roztrzęsionej dziewczynie.Luna spojrzała na niego z wdzięcznością i szybko połknęła tabletki popijając je wodą. Nie rozumiałem za bardzo co się dzieje.Przyjęła leki tak jakby robiła to już tysiące razy i dokładnie wiedziała na co są.Ale słysząc jej wracający powoli do normalności oddech nie zastanawiałem się nad tym...no błagam ta dziewczyna właśnie straciła rodziców?!

~&~
Kiedy się obudziłam leżałam przytulona do Louis'a.Nawet nie pamiętałam kiedy się koło mnie położył ale byłam mu wdzięczna że mnie nie zostawił.Ostatnie co pamiętałam to zmartwiony wzrok Niall'a kiedy głaskał mnie po włosach,próbując uspokoić.
Wyswobodziłam się delikatnie z uścisku Lou i ruszyłam w stronę balkonu,czując potrzebę świeżego powietrza.Czułam się dosyć...dziwnie.Z jednej strony straciłam rodziców czym byłam załamana ale z drugiej...czułam się...szczęśliwa.Miałam przy sobie Louis'a,którego kochałam całym sercem,Niall'a,który zawsze był dla mnie jak brat i..no cała resztę.I właśnie dla nich postanowiłam więcej nie płakać.Tak jak pół roku zrobiłam to dla rodziców.
Oparłam się o zimną barkierkę,mocno ją ściskając palcami i zaciągnęłam się świeżym powietrzem.Problem polegał na tym że nie potrafiłam zamknąć w sobie wszystkich uczuć nie ważne jak bardzo bym się starała.Od kiedy wróciłam do...dawnej siebie to nie było już takie proste.Wiedziałam że Horan po tym co naopowiadała mu moja matka będzie bał się że dostanę ostrej depresji.Chyba to tłumaczył w nocy Louis'owi.Wiecie..samobójstwa,ćpanie i takie tam.Ale po co to wszystko skoro mam przy sobie takiego chłopaka jak Tomlinson i kuzyna jak Horan  ? Przy nich nie da się popaść w depresje,nie ważne jak się chce.
Z rozmyślań wyrwał mnie zapach znajomych perfum a zaraz potem poczułam jak Lou obejmuje mnie w pasie i kładzie głowę na moim ramieniu.
-O czym myślisz ?-zapytał a ja słyszałam w jego głosie nutę troski
-O wszystkim-odpowiedziałam ogólnikowo
Chciał coś powiedzieć ale w końcu zrezygnował na co spojrzałam na niego kątem oka.
-Co się stało ?-zapytałam,przekładając dłonie z barierki na jego własne
-Niall wczoraj powiedział że miałaś...
-Depresje,tak ? -przewróciłam oczami-Dla nich zawsze się wszystko wiąże z depresją.Miałam po prostu małe załamanie nerwowe.I nie chciałam się zabić.Po prostu mama weszła w złym momencie do łazienki i źle zinterpretowała sytuacje.
-A teraz..myślałaś o tym żeby..-wiedziałam że mu to nie przejdzie przez gardło
-Może trochę-poczułam jak bardziej przyciąga nie do siebie-Ale i tak wiem że mam dla kogo żyć więc to by było bezsensu.-rozluźniłam jego uścisk i obróciłam się do niego przodem-Kiedy budzisz się obok osoby którą kochasz mimo tego jak wszystko jest beznadziejne samobójstwo nie wchodzi w grę.-powiedziałam,cały czas patrząc mu w oczy
-Czemu mówisz o tym tak spokojnie ?
-Gdybyś co drugi dzień wałkował ten sam temat z psychologiem też byś tak miał-uśmiechnęłam się blado do niego
Odwzajemnił uśmiech i przytulił mnie do siebie jakbym miała zaraz stąd uciec.Ale w sumie nie przeszkadzało mi to,wręcz przeciwnie,chciałam żeby mnie nie puszczał do końca świata.
-Loui...-zaczęłam cicho-Polecisz ze mną do Polski ? Wiem że Niall i ciocia Maura też mają lecieć ale chcę żebyś tam był.

-----------------------------------------------------
od autorki:dobra możecie powiedzieć że oszalałam a ja przyznam wam rację...ale...rozdział mi się średnio podoba ale nie o tym dzisiaj chciałam...xd
1.właśnie mam zamiar zacząć tłumaczyć opowiadanie(FanFiction o Louisie) jestem w trakcie ogarniania 1 rozdziału-prologu czy jak to nazwać + dostałam już pozwolenie od autorki więc jest dobrze..xd
2.mam pomysł na inne opowiadanie ale o tym zdradzę wam później bo musze dopracować kilka rzeczy
3.to opowiadanie...nie martwcie się...będzie trwało w najlepsze..mam już wszystko opracowane następne rozdziały są w trakcie względnego tworzenia.
4.oczywiście zaczynają mi się już testy i tym podobne więc prawdopodobnie mogą zdarzać się opóźnienia ale módlmy się żeby ich nie było..
5.Napiszcie mi czy chcecie abym drugą część zamieszczała na tym blogu czy stworzyła oddzielnego...
No to chyba tyle :D

1 komentarz:

  1. Tak oszalałaś, bo nawet ja - królowa dramatów (taaa... jasne XD) - nie uśmierciłabym rodziców gł bohaterki XD
    Rozdział jak zwykle świetny, ale o tym wiesz :)
    Wszyscy wiemy o morderczych skłonnościach szkoły względem talentów :)
    Co do 2 części - nie będę się wypowiadać XD
    Pytanie - co z Agacia blog?

    OdpowiedzUsuń