piątek, 26 września 2014

Rozdział 23

-Niall,do jasnej cholery,nie mam dwóch lat!-wrzasnęłam na blondyna,który próbował mi wmówić że nie powinnam iść sama na spacer
Ten człowiek mnie co raz bardziej zaczyna irytować.Rozumiałam jego troskę i tak dalej ale bez przesady!Przecież nie wpadnę pod samochód przy pierwszej lepszej okazji !Chociaż w tym momencie wydaje się to kuszącą opcją.Wszystko byleby nie musieć słuchać narzekań mojego kuzyna.
-Weź ze sobą Lou-powiedział stanowczo
-Przypominam ci że pojechał do siebie spakować rzeczy do Polski-zmierzyłam go wzrokiem-Liam poszedł na randkę,Harry pojechał do rodziców..-zaczęłam wyliczać na palcach-A Zayn...-o żesz ty...
-Zayn !-wrzasnął Horan
Och,zastanawiacie się pewnie czemu to mój blond kuzyn nie może ze mną wyjść ? Otóż już zakładał buty kiedy uzmysłowił sobie że umówił się na randkę.
-Nienawidzę jak mnie tak traktujesz-mruknęłam i ruszyłam w kierunku swojego pokoju-I pozdrów swoją dziewczynę-dodałam z ironicznym uśmieszkiem

Jakąś godzinę później,kiedy usłyszałam jak Niall wychodzi,wiedziałam że zapowiada się bardzo ciekawy wieczór.Czujecie tą ironie ? Nie trudno się domyślić że moje plany na wieczór ograniczały się do siedzenia na kanapie i kłócenia się z Malikiem o to co będziemy oglądać.Pod tym jednym względem na prawdę nie potrafiliśmy się dogadać dlatego zazwyczaj nie mieliśmy nic do gadania kiedy oglądaliśmy w szóstkę film.
Kiedy zeszłam na dół zastałam Zayn'a z piwem w ręku.Spojrzałam na ekran telewizora i pokręciłam rozbawiona głową,widzą jakiś głupi mecz.Typowy facet.
Przekalkulowałam wszystkie za i przeciw i podjęłam decyzje.I tak wyglądało na to że zostaliśmy sami w domu.
Przeskoczyłam przez oparcie kanapy i wyrwałam mu butelkę z ręki.Zaskoczony spojrzał na mnie a ja przechyliłam piwo i pociągnęłam dużego łyka.Tak jak mnie uczyli na imprezach.
-Nie pozwalasz sobie za dużo ?-zapytał,unosząc jedną brew do góry
-Daj spokój-mruknęłam-Oboje wiemy że nie jestem święta i potrafię pić.
-Czyli teraz zapijesz swoje smutki a potem zgonisz na mnie ?
-Nie bo ty też zapijesz swoje smutki-zmrużyłam oczy-A wtedy Niall znajdzie nas zalanych w trupa i będzie się darł jak opętany.
-Lubisz go wkurzać,no nie ?-zapytał rozbawiony
-Nie zauważyłeś jeszcze że teraz mamy takie hobby ? On wkurza mnie a ja jego-wzruszyłam ramionami-Flaszka czy wino ?-zapytałam,podchodząc do barku
Nie komentujcie,po prostu czasami trzeba sobie radzić.A ja w tym momencie musiałam chociaż na moment zapomnieć o otaczającym mnie świecie i tym co się wydarzyło.A Zayn wydawał się idealnym kompanem do picia.Zwłaszcza że widziałam że coś go gryzie.

Dwie godziny później byliśmy już na prawdę nieźle pijani.Siedzieliśmy w ciszy i oglądaliśmy...właściwie nie wiem co to było bo straciłam wątek.
-Co cię gryzie,Malik ?-zapytałam,patrząc na niego
-Pokłóciłem się z Perrie-wzruszył ramionami i przechylił kieliszek
-Chwila-czkawka-zacytuje ci mojego psychologa-czkawka-kłótnie to nic niezwyk-czkawka-ego i życie nie byłoby życiem bez nich.
-Zabawnie to zabrzmiało z tą czkawką-roześmiał się a ja zaraz po nim

~&~

Kiedy wszedłem do domu usłyszałem tylko dźwięk telewizora.Jak zwykle to co miało mi zająć godzinę zajęło cztery bo nie mogłem znaleźć połowy rzeczy.W ostateczności wywaliłem wszystko na podłogę i spakowałem to co wydawało mi się na miejscu.
Odłożyłem torbę,zdjąłem buty i ruszyłem w stronę salonu,mając zamiar przyłączyć się do oglądającego ale kiedy przekroczyłem próg pokoju,stanąłem jak wryty.Na kanapie spali,wtuleni w siebie,Zayn i Lunę a przed nimi stało kilka pustych butelek.Pierwsze odczucie ? Ukłucie zazdrości w sercu.Luna od dwóch dni skutecznie unikała wszystkich.Nie rozumiałem jej postępowania ale uszanowałem jej decyzję.A teraz tak po prostu patrzyłem jak śpi przytulona do mojego najlepszego przyjaciela.Nie zrozumcie mnie źle.Ufałem i Lunie i Zayn'owi ale chyba każdy poczułby by się zazdrosny na moim miejscu.


-------------------------------------
od autorki:przepraszam że tak przeskakuje czasowo ale czasami po prostu tak mi lepiej rozmieścić w czasie niektóre wydarzenia...i uwaga odpowiem na pewne pytanie..więc dałam ten rozdział do przeczytania koleżance która zaraz po jego skończeniu zadała pytanie czy między Roksan i Zayn'em coś będzie ? Otóż nie...to będzie po prostu czysta przyjaźń...a teraz wypijmy po kubku herbaty za mój zdrowy rozsądek..xd

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 22 cz 2

-Niall co się stało ?-zapytałem zdezorientowany,patrząć jak podchodzi do brunetki i bierze ją na ręce
-Rodzice Luny...-zaciął się na chwilę-Zginęli w wypadku.
Stanąłem jak wryty a brunetka zaniosła się kolejnym szlochem.
-Musisz mi pomóc,Tomo-powiedział twardo Horan
Oprzytomniałem dopiero wtedy kiedy usłyszałem jak Roksan zaciąga się głośno powietrzem.Co spowodowało że w mojej głowie pojawił się strach że nie może oddychać.
-Co mam zrobić ?-zapytałem natychmiast.
-W łazience,w trzeciej szufladzie po lewej są proszki na uspokojenie-poinstruował-Przynieś je do pokoju Lu.-dodał,kierując się w stronę schodów

Trzy minuty później stałem w progu pokoju brunetki i patrzyłem jak Niall próbuje ją uspokoić.Szybko podałem mu tabletki i butelkę wody.Wysypał dwie na swoją dłoń i podał roztrzęsionej dziewczynie.Luna spojrzała na niego z wdzięcznością i szybko połknęła tabletki popijając je wodą. Nie rozumiałem za bardzo co się dzieje.Przyjęła leki tak jakby robiła to już tysiące razy i dokładnie wiedziała na co są.Ale słysząc jej wracający powoli do normalności oddech nie zastanawiałem się nad tym...no błagam ta dziewczyna właśnie straciła rodziców?!

~&~
Kiedy się obudziłam leżałam przytulona do Louis'a.Nawet nie pamiętałam kiedy się koło mnie położył ale byłam mu wdzięczna że mnie nie zostawił.Ostatnie co pamiętałam to zmartwiony wzrok Niall'a kiedy głaskał mnie po włosach,próbując uspokoić.
Wyswobodziłam się delikatnie z uścisku Lou i ruszyłam w stronę balkonu,czując potrzebę świeżego powietrza.Czułam się dosyć...dziwnie.Z jednej strony straciłam rodziców czym byłam załamana ale z drugiej...czułam się...szczęśliwa.Miałam przy sobie Louis'a,którego kochałam całym sercem,Niall'a,który zawsze był dla mnie jak brat i..no cała resztę.I właśnie dla nich postanowiłam więcej nie płakać.Tak jak pół roku zrobiłam to dla rodziców.
Oparłam się o zimną barkierkę,mocno ją ściskając palcami i zaciągnęłam się świeżym powietrzem.Problem polegał na tym że nie potrafiłam zamknąć w sobie wszystkich uczuć nie ważne jak bardzo bym się starała.Od kiedy wróciłam do...dawnej siebie to nie było już takie proste.Wiedziałam że Horan po tym co naopowiadała mu moja matka będzie bał się że dostanę ostrej depresji.Chyba to tłumaczył w nocy Louis'owi.Wiecie..samobójstwa,ćpanie i takie tam.Ale po co to wszystko skoro mam przy sobie takiego chłopaka jak Tomlinson i kuzyna jak Horan  ? Przy nich nie da się popaść w depresje,nie ważne jak się chce.
Z rozmyślań wyrwał mnie zapach znajomych perfum a zaraz potem poczułam jak Lou obejmuje mnie w pasie i kładzie głowę na moim ramieniu.
-O czym myślisz ?-zapytał a ja słyszałam w jego głosie nutę troski
-O wszystkim-odpowiedziałam ogólnikowo
Chciał coś powiedzieć ale w końcu zrezygnował na co spojrzałam na niego kątem oka.
-Co się stało ?-zapytałam,przekładając dłonie z barierki na jego własne
-Niall wczoraj powiedział że miałaś...
-Depresje,tak ? -przewróciłam oczami-Dla nich zawsze się wszystko wiąże z depresją.Miałam po prostu małe załamanie nerwowe.I nie chciałam się zabić.Po prostu mama weszła w złym momencie do łazienki i źle zinterpretowała sytuacje.
-A teraz..myślałaś o tym żeby..-wiedziałam że mu to nie przejdzie przez gardło
-Może trochę-poczułam jak bardziej przyciąga nie do siebie-Ale i tak wiem że mam dla kogo żyć więc to by było bezsensu.-rozluźniłam jego uścisk i obróciłam się do niego przodem-Kiedy budzisz się obok osoby którą kochasz mimo tego jak wszystko jest beznadziejne samobójstwo nie wchodzi w grę.-powiedziałam,cały czas patrząc mu w oczy
-Czemu mówisz o tym tak spokojnie ?
-Gdybyś co drugi dzień wałkował ten sam temat z psychologiem też byś tak miał-uśmiechnęłam się blado do niego
Odwzajemnił uśmiech i przytulił mnie do siebie jakbym miała zaraz stąd uciec.Ale w sumie nie przeszkadzało mi to,wręcz przeciwnie,chciałam żeby mnie nie puszczał do końca świata.
-Loui...-zaczęłam cicho-Polecisz ze mną do Polski ? Wiem że Niall i ciocia Maura też mają lecieć ale chcę żebyś tam był.

-----------------------------------------------------
od autorki:dobra możecie powiedzieć że oszalałam a ja przyznam wam rację...ale...rozdział mi się średnio podoba ale nie o tym dzisiaj chciałam...xd
1.właśnie mam zamiar zacząć tłumaczyć opowiadanie(FanFiction o Louisie) jestem w trakcie ogarniania 1 rozdziału-prologu czy jak to nazwać + dostałam już pozwolenie od autorki więc jest dobrze..xd
2.mam pomysł na inne opowiadanie ale o tym zdradzę wam później bo musze dopracować kilka rzeczy
3.to opowiadanie...nie martwcie się...będzie trwało w najlepsze..mam już wszystko opracowane następne rozdziały są w trakcie względnego tworzenia.
4.oczywiście zaczynają mi się już testy i tym podobne więc prawdopodobnie mogą zdarzać się opóźnienia ale módlmy się żeby ich nie było..
5.Napiszcie mi czy chcecie abym drugą część zamieszczała na tym blogu czy stworzyła oddzielnego...
No to chyba tyle :D

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 22 cz1

Ty i ja a wokół nie ma nic
Roztapiamy się w sobie
I między snami, a realnością
Nic nie liczy się poza miłością
Uśmiechnęłam się z wyższością,stwierdzając że wygrałam.Właśnie graliśmy w karty z racji kompletnego braku zajęcia(bo spać nam się oczywiście nie chciało,mimo późnej pory).
-Mako-powiedziałam,kładąc kartę i cały czas patrząc Lou w oczy
-Nie wydaje mi się-powiedział z szerokim uśmiechem
Spojrzałam na kartę,którą położył i jęknęłam,widząc Jokera.Zaczęłam z niechęcią dobierać karty.
-Oszukujesz,Tomlinson-powiedziałam zirytowana
-Gdzież bym śmiał-uśmiechnął się promiennie,ukazując rząd śnieżnobiałych zębów
-Poddaje się-mruknęłam,rzucając karty,wcześniej sprawdzając ich stan-Albo oszukujesz albo opuściło mnie szczęście.-dodałam,opadając na poduszkę-Patrząc jednak na fakt że przyjaźnisz się z tymi idiotami,wśród których jest mój kuzyn,wnioskuję że jednak oszukujesz.
Louis nachylił się nade mną rozbawiony.
-Czyżbyś była zła ?-zapytał,udając powagę
-Gdzież bym śmiała-powtórzyłam jego słowa,powstrzymując śmiech
Louis zaśmiał się i pochylił się jeszcze bardziej,składając na moich ustach delikatny pocałunek.Zamknęłam oczy i oddałam się chwili przyjemności a kiedy brunet się odsunął uśmiechnęłam się lekko.To zadziwiające jak szybko nasze pocałunki stały się dla mnie czymś normalnym.
-Zjadłabym coś-powiedziałam nagle,a widząc minę Louis'a wybuchłam głośnym śmiechem-Nie patrz tak na mnie.
-Jesteś niemożliwa-skomentował ze śmiechem
-Mówisz mi to po raz...-udawałam że liczę-Sama nie wiem który.
-Bo to prawda-uśmiechnął się do mnie
-Nie jestem sama-cmoknęłam go w policzek-Idę zrobić sobie omleta.-oznajmiłam,wstając z łóżka-Też chcesz ?

Kilka minut później przeszukiwałam szafki w poszukiwaniu jakiś dodatków do omleta a Louis kroił owoce,co powodowało u mnie salwy śmiechu.Uwierzcie kiedy ktoś kroi truskawki tak nieporadnie pozostaje się tylko śmiać.W końcu nie wytrzymałam i przejęłam od niego nóż.
-Czego konkretnie mam szukać ?-zapytał,wpatrując się w otwartą szafkę
-Czekolady,sosu do lodów ? Czegokolwiek żeby tylko można to dać na wierzch-odpowiedziałam,wzruszając ramionami-No chyba że wolisz puste wtedy nie będzie problemu
-Może być sos karmelowy ?-zapytał,wyciągając tubkę z półki
-Jasne-uśmiechnęłam się-Sprawdź jeszcze czy jest bita śmietana.-spojrzał na mnie dziwnie-No co ? Lubię niezdrowe i kaloryczne jedzenie w nocy.
-Ja nic nie mówię-odparł odbronnie
Wrzuciłam pokrojone truskawki i banany do niewielkiej miseczki i dodałam resztę składników.
Kiedy pierwszy omlet był już gotowy a drugi spokojnie się smażył na patelni,poczułam wibrowanie telefonu w tylnej kieszeni spodenek.Wyjęłam go i spojrzałam na ekran gdzie migało "Mama".To był znak że to coś ważnego,moja mama nigdy nie dzwoni o 1 w nocy bez powodu.
-Błagam,pilnuj żeby się nie spalił-powiedziałam do Louis'a,kierują się do wyjścia z kuchni
Kiedy znalazłam się w salonie,oparłam się o ścianę i przesunęłam palcem po telefonie.
-Słucham ?-powiedziałam,przykładając telefon do ucha
Nie wiem czemu zawsze zaczynałam rozmowę z mamą,tą późną,od tego słowa ale przyzwyczaiłam się że po prostu ma do mnie jakieś pretesje.
-Czy Rosalie Wiśniewska to pani matka ?-usłyszałam obcy głos
-Tak-odparłam zaskoczona-Co się stało ?
-Mówi oficer Kowalski policji w Warszawie.-moje serce zaczęło bić jak oszalałe-Z przykrością muszę panią powiadomić iż pani rodzice zginęli w wypadku samochodowym...-telefon wysunął mi się z dłoni i upadł z hukiem na ziemię.
To niemożliwe.Przecież jeszcze dzisiaj rozmawiałam z mamą przez telefon.To niemożliwe.Czułam wzbierającą we mnie panikę i atak duszności wraz ze łzami.Osunęłam się po ścianie i zaczęłam głośno krzyczeć.

~&~
Wyjmowałem właśnie naleśnika z patelni kiedy usłyszałem huk a potem głośny krzyk Luny.Bez zastanowienia odstawiłem patelnie i ruszyłem szybkim krokiem w stronę salonu.Brunetka siedziała na podłodze i zanosiła się właśnie kolejnym szlochem,prubując przy okazji złapać oddech.
Spojrzałem na jej telefon na leżący na podłodze a potem na dziewczynę i domyśliłem się że to musi mieć związek z rozmową którą przed chwilą odbyła.
Brawo,Loui.Jesteś geniuszem !-powiedział ironicznie mój wewnętrzny głos
-Lu co się stało ?-zapytałem zmartwiony,kucając obok niej
Spojrzała na mnie wystraszonymi oczami i znów zaczęła krzyczeć.
-Oni...-zaczęła,zanosząc się szlochem
Po chwili w salonie pojawił się blady jak ściana Niall.
----------------------------------------------------------------------
od autorki:och...dwa rozdziały jednego dnia...jak ja kocham takie chwile...chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw ale...cóż lubię wprowadzać trochę dramatyzmu a wydawało mi się że tak trochę mają za łatwo w życiu...wiem,wiem...pewnie się zastanawiasz po co od razu uśmiercać rodziców Roks ? ach...by siedziałam tak wpatrując się w plan 2 części i było coś..hmm...zbyt łatwo i sielankowo...więc musiałam zmienić kilka szczegółów...pomysł z wypadkiem przyszedł sam z siebie i...no wprowadziłam go w życie...liczę że jednak wam się spodobał ten rozdział i mogę już zdradzić że w następnym będzie trochę zawirowania w akcji co spowoduje że ta część opowiadania się trochę wydłuży..xd dobra..koniec tego bo mogę się rozpisać i zdradzić za dużo...dobranoc !



Rozdział 21

Usiadłam na zimnych płytkach balkonu i wyjęłam paczkę papierosów z kieszeni.Wysunęłam jedną fajkę i zaczęłam ją obracać między palcami.Z jednej strony chciałam chociaż na chwilę zabić strach,czający się wewnątrz mnie a z drugiej obiecałam Lou że więcej nie będę paliła.Nie lubiłam łamać obietnic,mimo że był okres kiedy robiłam to nagminnie.
W końcu jednak przegrałam walkę ze swoją przyzwoitością i odpaliłam papierosa,wsadzając go wcześniej do ust.Kiedy poczułam jak dym rozchodzi się po moich płucach wszystkie myśli odeszły.A zwłaszcza ten cholerny strach przed zbliżającym się nieubłaganie końcem wakacji.Strach przed straceniem tej bajki w której teraz żyłam.
-Obiecałaś że nie będziesz palić-usłyszałam cichy głos Louis'a
Uśmiechnęłam się do niego smutno i wróciłam do obserwowania zachodu słońca.Widziałam kątem oka jak siada obok mnie.
Zgasiłam niedopałek w czymś co przypominało popielniczkę,a co zwinęłam z pokoju Zayn'a i schowałam dłonie pomiędzy kolana.
-Boję się,Loui-wyznałam cicho
Brunet bez słowa się do mnie przysunął i mocno przytulił.I chyba tego mi było trzeba,ciepła drugiej osoby i tego cholernego poczucia bezpieczeństwa.

Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie dosyć długo.Żadne z nas się nie odzywało ale czasami cisza była lepsza od słów.Kiedy zrobiło się całkowicie ciemno a z nieba zaczął padać chłodny deszcz weszliśmy do pokoju.
Szybko wsunęłam się pod ciepłą kołdrę i spojrzałam na bruneta,kierującego się w stronę drzwi.
-Loui..-zaczęłam niepewnie-Śpij dzisiaj tutaj-dodałam kiedy spojrzał na mnie pytająco
-Jasne-uśmiechnął się do mnie szeroko-Tylko się przebiorę.-dodał
-Okej-zaśmiałam i położyłam wygodnie na łóżku
Nie wiem czemu ale nie chciałam spać sama.Było mi tak dziwnie smutno,kiedy siedziałam sama w pokoju.A po za tym chciałam spędzić z Louis'em jak najwięcej czasu,w końcu niedługo zostaną mi tylko wspomnienia.
Z rozmyślań wyrwało mnie bzyczenie telefonu.Sięgnęłam po niego i uśmiechnęłam się,widząc zdjęcie mojej przyjaciółki.Przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam urządzenie do ucha.
-Jesteś sławna,skarbie!-usłyszałam krzyk na powitanie-Nie wierzę że moja przyjaciółka wywołała taką wojnę w internacie.
-Magda uspokój się!-krzyknęłam na nią ze śmiechem-Jaką znowu wojnę ?
-Jesteście na każdym portalu plotkarskim i każdy pisze co raz to inne rzeczy.Poczekaj,zacytuje ci-słyszałam jak się gdzieś przemieszcza-Cholera-mruknęła,a ja po prostu wiedziałam że się o coś potknęła
-Powinnaś tam posprzątać-skomentowałam ze śmiechem
-Może kiedyś.Uwaga,czytam-wzięła głęboki oddech-Ostatnio jest głośno o nowej parze wśród członków One Direction.Fanki zespołu mają przeróżne wersje od nośnie związku Roksany Wiśniewskiej(16lat) i Louis'a Tomlinsona(23lata).Mi jednak postanowiliśmy zasięgnąć informacji w odpowiednich źródłach i oto czego się dowiedzieliśmy:wyżej wspomniana dziewczyna jest kuzynką Niall'a Horana i z tego co się dowiedzieliśmy przyleciała do Londynu na wakacje.Nie znamy dokładnej historii związku ale oglądając zdjęcia możemy się stwierdzić że są na prawdę szczęśliwi.Zastanawia nas tylko jedno-jakim cudem tak spora różnica wieku im nie przeszkadza...-słyszałam jak coś kilka-Dalej są wasze zdjęcia.To jeden z tych lepszych artykułów.
-Fajnie mają-usłyszałam otwierane drzwi-Czy wśród fanek już zostałam dziwką czy jeszcze?-spojrzałam na Louis'a i poklepałam miejsce obok siebie-Byłam trochę odizolowana od rzeczywistości.
-I tak i nie-zaśmiała się-Ale komentarze pod waszym zdjęciem są na prawdę zabawne.
-Nie wątpię-pokręciłam rozbawiona głową-Wyślij mi linki do artykułów na Facebook'u.Z chęcią poczytam jak ludziom się nudzi.
-Słyszałam że miałaś małe spotkanie z Maksem ?-musiała poruszyć ten temat
-I jak zawsze było miło-powiedziałam ironicznie-Idiota mało nie złamał Louis'owi nosa.
-Czyli mogę zacząć mu niszczyć reputacje ?-zapytała uradowana
-Jeszcze pytasz-zaśmiałam się-Liczę że nie będzie miał życia kiedy wróci.
-Nasze zdjęcia na pewno to załatwią.
-Na pewno-uśmiechnęłam się,czując przyjemne dreszcze kiedy Louis pocałował mnie w policzek-Muszę kończyć.
-Na razie gwiazdo !
-Ciota-skomentowałam ze śmiechem
-Też cię kocham-powiedziała i się rozłączyła
Ta dziewczyna się nigdy nie zmieni,jestem tego w 100% pewna.Odłożyłam telefon na szafkę nocą i odwróciłam się do Lou.
-O czym rozmawiałyście ?-zapytał ciekawy
-O tym że jesteśmy parą wakacji-odpowiedziałam rozbawiona-I że Larry Shippers szaleją.
-Przepraszam-powiedział smutno
Pokręciłam głową.
-Nie masz za co-uśmiechnęłam się do niego-Mnie to osobiście bawi.Jak każdy człowiek,który wypowiada się na mój temat nic o mnie nie wiedząc.-wzruszyłam ramionami


-----------------------------------------------
od autorki:ufff...w końcu się udało..xd przepraszam za wszelkie błędy ale dopiero ogarniam o co chodzi w moim nowym laptopie..xd podkreśla mi na czerwono wszystko co mu się podoba więc tak...xd rozdział miał być w piątek ale miałam wyjazd integracyjny ze szkoły i byłam tak wykończona że nie miałam siły na nic..xd mam nadzieję że wam się podoba bo sama osobiście jestem mało zadowolona ale zmieniałam go trzy razy więc stwierdziłam że w końcu go dodam..xd A teraz lecę odrabiać lekcje ! bay :*

niedziela, 14 września 2014

Rozdział 20 cz 2

*Trzy dni później*


-Czy ty widzisz jaka jest pogoda ?!-ze snu wyrwał mnie krzyk Niall'a
-Przesadzasz !-usłyszałam głos Harry'ego
-Nie mam zamiaru być chory,pajacu !
Przetarłam twarz i opatulona kocem powoli wstałam z łóżka.Odnalazłam mój telefon i ruszyłam w stronę drzwi.
-Oni sobie żartują ?-mruknęłam,patrząc na zegarek,który wskazywał drugą nad ranem.
Powariowali albo..nie,nie ma innej opcji.Powariowali i tyle.
Powoli zeszłam po schodach,uważając żeby nie potknąć się czasem o własne nogi.Uwierzcie to możliwe.Stanęłam w progu salonu i przyjrzałam się całej piątce.Louis i Zayn siedzieli rozbawieni na kanapie,Niall i Harry wrzeszczeli na siebie jak opętani a Liam próbował ich uciszyć.
-Możecie być ciszej ?-mruknęłam,opierając się o framugę-Niektórzy próbują spać.
Wszyscy jak na zawołanie spojrzeli na mnie a ja tylko pokręciłam rozbawiona głową i podeszłam do kanapy.
-Następnym razem jak mnie obudzicie utopię was w łyżce wody-powiedziała jeszcze zaspanym głosem,przytulając się do Louis'a,który objął mnie ramieniem-A teraz łaskawie usiądźcie na tyłkach i dojdźcie do porozumiewania normalnym tonem-zmierzyłam ich wzrokiem-Chyba że chcecie zginąć.
Wtuliłam się w bruneta i zamknęłam oczy.Wsłuchiwałam się w ciągłą kłótnie Horana ze Stylesem i co raz bardziej miałam ich dość.
-Nie możecie oboje wskoczyć do tego basenu ?-mruknęłam,nie otwierając oczu-Wtedy oboje będziecie chorzy i oboje będziecie mieć problem.-spojrzałam na nich,otwierając oczy-To się nazywa kompromis.
-Ale...-zaczął Niall
-Nie ważne-wzruszyłam ramionami i wstałam z kanapy-Jeszcze raz mnie obudźcie a was zamorduje.

Wróciłam do pokoju i położyłam się pod cieplutką satynową pościelą.Usłyszałam plusk wody na zewnątrz co oznaczało że ci idioci wskoczyli do basenu.Oni na prawdę powinni się leczyć.Wtuliłam się w poduszkę i nim się obejrzałam znalazłam się w objęciach Morfeusza.

Tym razem ze snu obudził mnie dzwonek mojego telefonu.Mruknęłam niezadowolona i nakryłam głowę poduszką.Ludzie chyba obrali sobie dzisiaj za cel budzenie mnie.Wymacałam ręką dzwoniące urządzenie i spojrzałam na ekran gdzie migało "mama".Odebrałam połączenie i z niechęcią przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-mruknęłam,podnosząc się do pozycji siedzącej
-Obudziłam cię ?
-Tak
-Zdajesz sobie sprawę która jest godzina ?-zapytała roześmiana
-Co za różnica ? Może mam depresyjny dzień?-powiedziałam obojętnie,opadając na poduszkę
Już tłumaczę...depresyjny dzień to po prostu taki dzień kiedy jedyne na co masz ochotę to sen.Chcesz siedzieć sam i najlepiej płakać albo spać.Zazwyczaj w takie dni po prostu leże w łóżku i rozwodzę nad tym jaki to ten dzień jest bezsensowny.Moja mama oczywiście wiedziała o wszystkim i od roku reagowała tak samo.
-Wiesz co powinnaś zrobić-powiedziała poważnie
-Nie będę tego brała bo i tak mi nie pomaga-odpowiedziałam znudzona-I nie,nie chce silniejszych.Mamo ja nie mam depresji tylko po prostu gorszy dzień.
-Ale lekarz powiedział...
-Lekarz jest idiotą z wyższym wykształceniem-zaśmiałam się-Mamo muszę kończyć.Pogadamy jutro-powiedziałam szybko i się rozłączyłam
Denerwowały mnie tego typu rozmowy.Ja utrzymywałam że mam tylko gorszy dzień,ona że lekarz powiedział że za każdym razem gdy mam ochotę umrzeć(chyba sobie żarty stroi,życie jest za piękne) powinnam brać tabletki na depresje a na końcu ja połykałam to świństwo,szłam do szkoły,pyskowała każdemu i wzywali mamę bo zachowuję się karygodnie.I chyba mieli rację,bo potrafiłam zwyzywać nauczyciela bo tek kazał mi skupić się na lekcji.
Wyciszyłam telefon i położyłam go na szafce nocnej.Spojrzałam na drzwi od łazienki i uśmiechnęłam się pod nosem.Prysznic.To było to czego potrzebowałam.
Nim się obejrzałam znalazłam się w kabinie pod ciepłymi kroplami wody.....

------------------------------------------------
od autorki:zakończyłabym to "ciąg dalszy nastąpi" ale sama nienawidzę tych słów więc nie będę ich używać...hmm...nie jestem z siebie dumna jeżeli chodzi o ten rozdział..męczyłam go tydzień a mimo to i tak nie jest perfekcyjny...xd ale cóż się dziwić ? szkoła nas nie rozpieszcza...rozszerzona matma ściga mnie pracami domowymi a nawiedzony człowiek zwany moim bratem utrudnia mi życie...no i jak tu pisać ? Ale obiecuję poprawę...właśnie dokładnie planuje następne rozdziały i biorę się za poprawianie planu drugiej części...do zobaczenia za tydzień ! <3

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 20 cz1

Miłość jest jak płomień.Też się kiedyś wypala.Jednak prawdziwa miłość jest jak słońce-trwa wiecznie.


-Niall puść mnie !-wrzasnęłam,próbując się wyrwać 
-Jak sobie życzysz-powiedział ze śmiechem i wrzucił mnie do basenu
-Nie żyjesz!-wrzasnęłam kiedy się wynurzyłam
-Nic mi nie zrobisz-pokazał mi język i wskoczył do wody
-Się przekonamy-mruknęłam i przytrzymałam jego głowę pod wodą
Bawiliśmy się tak dobre dwie godziny aż do momentu kiedy wrócili rodzice.

Mruknęłam niezadowolona,czując chłodny powiew powietrza.Zamrugałam kilka razy powiekami i ciaśniej opatuliłam się kocem.Rozejrzałam się po samochodzie.Pheobe i Daisy smacznie spały z tyłu a na miejscu kierowcy brakowało Louis'a.Rozejrzałam się dookoła i uświadomiłam sobie że stoimy na jakieś stacji benzynowej.Właśnie byliśmy w drodze do Doncaster,żeby odwieźć bliźniaczki i żeby Louis mógł się zobaczyć z rodziną.Wiedziałam jak bardzo musi za nimi tęsknić.
Wysiadłam po cichu z samochodu i się rozciągnęłam.Nienawidzę długich podróży.Wszystko człowieka boli i mimo snu jest się wykończonym.Oparłam się o samochód i zajęłam wdychaniem świeżego powietrza.To relaksuje,mówię wam.Nim się obejrzałam przed mną stał Louis z kawą w dłoni.
-Obudziłem cię ?-zapytał z uśmiechem
-Wina mojego czujnika-odwzajemniłam uśmiech-Mogę łyka ?-zapytałam,wskazując na kubek
-Jasne.
Wzięłam w obie dłonie ciepły kubek i ostrożnie napiłam się,dosłownie,łyczka kawy.Z krzywą miną oddałam kubek brunetowi.
-To jest ohydne-powiedziałam zniesmaczona
-Zdarza się-wzruszył ramionami
-Taaak-zaśmiałam się-Idę kupić coś do jedzenia.
-Pomyślałem o tym-pokazał małą siteczkę
-Myślisz o wszystkim?
-Ostatnio tylko o tobie.-uśmiechnął się szeroko a ja dostrzegłam w jego oczach szczęście i miłość

Uśmiech jest prawdziwy kiedy uśmiechają się też oczy.

Zaśmiałam się cicho i mocno do niego przytuliłam.Nie wiem czemu ale ten banalny tekst mi się spodobał.Chyba jednak jestem nieuleczalną romantyczką.Położył siatkę i kubek na dachu samochodu i przygarnął mnie jeszcze mocniej do siebie.Ludzie mają rację że najpiękniejsze ciepło to to od drugiego człowieka.Podniosłam głowę żeby móc spojrzeć w te cudowne niebieskie tęczówki.
-Obiecasz że nigdy mnie nie zapomnisz ?-zapytałam z nikłym uśmiechem
Nie odpowiedział tylko mnie całował.Ale dla mnie ten pocałunek oznaczył odpowiedź twierdzącą i znaczył więcej niż tysiąc słów.Bo słowa są puste to czyny mają znaczenie.

-------------------------
od autorki:bam bam bam...w końcu jest ! wybaczcie że nie dodałam wcześniej ale wiecie,urwanie głowy z rozpoczęciem roku,jeszcze urodziny przyjaciółki...masakra..xd Nie mam najgorszego planu więc postaram się dodawać regularnie rozdziały...będą one dzielone na część z racji generalnego nie ogarniania ale na pewno nie zrezygnuję z bloga <3 Czekam na wasze komentarze ! Kiss ! :D