środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 8

Tydzień.Tyle minęło od dramatycznej sceny na balkonie,od dziwnej ale trafnej przemowie Zayn'a i od mojej zmiany.To długie siedem dni było dla mnie piekłem.Próbowałam się pozbierać do kupy ale to wcale nie takie łatwe,pamiętniczku.Spędzałam więcej czasu z chłopakami ale nadal nie potrafiłam się przełamać i zacząć odwalać te wszystkie dziwne rzeczy...ale jestem na co raz lepszej drodze.Codziennie wieczorem wychodzę do ogrodu razem z Louis'em i po prostu siedzimy w milczeniu.Codziennie rano robię z Niall'em śniadanie i staram się normalnie rozmawiać.
Dzisiaj mamy jechać nad morze.Szczerze ? Nie mogę się doczekać.Słońce już teraz praży niemiłosiernie a chłopacy jak nigdy są już na nogach...

-Lu schodzisz ?!-usłyszałam krzyk Niall'a
-Daj mi pięć minut !-odkrzyknęłam i schowałam zeszyt pod poduszkę.
Odnalazłam w szafce nocnej okulary przeciwsłoneczne,związałam włosy i sprawdziłam czy wszystko wzięłam.Odnalazłam jeszcze słuchawki i spokojnie byłam gotowa do wyjścia.Mieliśmy jechać na dwa samochody-ja i Niall z Louis'em a Harry i Liam z Zayn'em.Kiedy zeszłam na dół zorientowałam się że Styles,Payne i Malik już pojechali.Horan wręczył mi trzy kanapki zapakowane w sreberko i naszą ulubioną herbatę w termosie i kazał uciekać do samochodu.
-Mogę jechać z przodu ?-zapytałam,patrząc na nich błagalnie-Mam coś jakby chorobę lokomocyjną.
-Jasne-blondyn uśmiechnął się do mnie promiennie
Zajęłam miejsce pasażera i zapięłam pasy.Nie miałam żadnej choroby lokomocyjnej,po prostu nie lubiłam jeździć z tyłu.Kiedy Lou wycofywał z podjazdu włożyłam w uszy słuchawki i puściłam muzykę.Zajęłam się piciem mojej herbaty i obserwowaniem okolicy.Była ósma rano a ludzi na ulicach było pełno.W najwięcej było chyba elegancko ubranych kobiet,które pędziły pewnie do pracy.
Jakiś czas później jedna z moich słuchawek "wypadła" mi z ucha.
-Włącz na głośnik-powiedział rozradowany Niall
-Po co ?-zapytałam,zerkając na wyświetlacz mojego telefonu
-Bo w radiu nic nie leci-wyszczerzył swoje białe zęby
Wzruszyłam ramionami i podłączyłam telefon do kabla USB.Po chwili po samochodzie rozległa się piosenka Katy Perry-Unconditionally.Louis uśmiechnął się pod nosem a Niall zaczął śpiewać razem z Katy.
-Błagam przestań-powiedziałam ze śmiechem-Bez urazy,kochany,ale wolę jej głos.
-No wieeeesz-zrobił smutną minkę
-Nie wiem-zaśmiałam się
Rozbawiona zmieniłam piosenkę i tym razem zaczęło lecieć Justin Bieber-Die in your arms.Niall znów zaczął śpiewać,po chwili dołączył się do niego Louis a ja nie chcąc siedzieć jak ostatnia sierota włączyłam się w to całe śpiewanie.I takim sposobem nasz samochód stał się wesoły jak...nie wiem jak co ale cała droga zleciała nam na śpiewaniu piosenek.

Czas leciał nieubłaganie szybko i nim się obejrzeliśmy było południe.Słońce przybrało na sile i wszystkim zachciało się pić,więc postanowiliśmy iść wszyscy do pobliskiego baru.Chłopaków,na nasze nieszczęście,dopadło kilka fanek więc zebrałam ich zamówienia i poszłam zamówić.
Czekałam na koktajle chłopaków kiedy obok mnie usiadł znajomy chłopak.Nie skojarzyłam skąd go znam dopóki się nie odezwał.
-Wyładniałaś przez te kilka miesięcy-powiedział z chytrym uśmieszkiem
Momentalnie wróciły tak niechciane wspomnienia a w oczach pojawiły się łzy.Zeskoczyłam z krzesła barowego i ruszyłam w stronę chłopaków,jednak nie zaszłam za daleko bo już po chwili poczułam czyjąś dłoń na mojej ręce.
-Puść-warknęłam,próbując się wyrwać
-Nie tęskniłaś za mną ?-zapytał ironicznie-Przecież mamy tyle wspaniałych wspomnień.
-Nie mamy ani jednego-przyciągnął mnie do siebie-Puść mnie !-wrzasnęłam
-Nie tym tonem skarbie-przejechał dłonią po moich plecach a mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz
-Puść mnie !-po moich policzkach zaczęły spływać łzy
-Mamy nie dokończoną sprawę,nie sądzisz-zaśmiał się 


~&~

Robiłem sobie któreś z kolei zdjęcie z fankom kiedy to zobaczyłem.Niedaleko Luna próbowała się wyrwać jakiemuś chłopakowi a po jej policzkach spływały łzy.Poczułem wzbierającą we mnie złość,więc grzecznie przeprosiłem fanki i ruszyłem w kierunku dziewczyny.
-Nie słyszałeś że prosiła żebyś ją zostawił ?-zapytałem stając za plecami chłopaka
-Nie wtrącaj się koleś-warknął 
-Będę się wtrącał bo to moja przyjaciółka,koleś-pociągnąłem go za ramie
Spojrzał na mnie wściekły i nim mrugnąłem jego ręka nieprzyjemnie spotkała się z moim nosem.
-Loui !-wrzasnęła brunetka i do mnie podbiegła
-To teraz przyjaźnisz się z gwiazdami ? Moje uszanowanie-ukłonił się z ironicznym uśmieszkiem-Musisz wiedzieć że ta twoja przyjaciółka chciała się bawić w narkotyki-zaśmiał się-Ale nawet na to jest za bardzo tchórzliwa.
Miałem ochotę mu przyłożyć ale w ostatnim momencie poczułem drżącą dłoń dziewczyny na ramieniu.
-Zostaw go Loui-powiedziała przerażona-Nie jest tego wart. 

~&~

-Uważaj na nią koleś.Może wygląda na niewinną ale niezłe z niej ziółko.Nie jednego już wykiwała-Max zaśmiał się i odszedł
Spojrzałam wciąż płacząc na Louis'a.Z jego nosa leciała stróżka krwi ale nie wydawało mi się żeby miał go złamanego.Widziałam w jego oczach że ma ochotę pobiec za Max'em i mu przyłożyć ale nie mogłam pozwolić żeby narobił sobie przez mnie kłopotów.Dotknęłam drżącą dłonią jego policzka,powodując tym samym że na mnie spojrzał.
-Wszystko okej ?-zapytał,lustrując mnie wzrokiem
-Mhm..okej.-pokiwałam głową-Za to z twoim nosem nie za dobrze.
-Nic mi nie będzie-wzruszył ramionami
-Nie zgrywaj bohatera.A co jeśli jest złapany ?
-Nie jest.-wytarł ręką krew-Nic mi nie będzie,serio.
-Co tu się stało ?!-usłyszałam spanikowany głos Niall'a-Kim był ten gościu i czego od was chciał ?
-To...-zaczęłam ale wiedziałam że nie dam rady-Stary znajomy.-przełknęłam silne-Błagam nie drążcie tego-powiedziałam,widząc ich wzrok-Kiedyś wam wyjaśnię,obiecuję.-rozejrzałam się w poszukiwaniu drogi ucieczki-A teraz Lou potrzebuje lodu bo oberwał w nos plus chyba właśnie zrobili wasze koktajle.
Tak wiem jestem genialna i w ogóle ale nie chciałam o tym rozmawiać.Nie teraz.Na moje szczęście chłopcy nie podejmowali tego tematu tylko poszli odebrać zamówienie i poprosić o lód a ja i Louis usiedliśmy przy stoliku.
-Dziękuję-powiedziałam cicho,szukając w torebce chusteczki
-Kto to był ?
-To..-od odpowiedzi uratowała mnie reszta zespołu
Zawinęłam lód w moją bandamkę i podałam Louis'owi.
-Lou stałeś się bohaterem !-krzyknął Harry,patrząc w swój telefon
Spojrzeliśmy wszyscy na niego jak na idiotę.
-Rozumiecie że nie minęło pół godziny oni już o tym piszą w internecie ?-zapytał ze śmiechem
-To znaczy ?-zapytałam,nie rozumiejąc
-To znaczy że jest wasze zdjęcie w internecie i słuchajcie:"Louis Tomlinson zachował się jak prawdziwy bohater ! Uratował dziewczynę w opałach."Dalej opisują przebieg zdarzenia i narzekają że nie wiedzą kim jesteś.
-Super-mruknęłam


-------------------------
od autora: hihi...Jak widać Roks nie brakuje barwnej przeszłości mimo że ma 16lat..xd nie umiem za bardzo pisać dramatycznych scen typu bójki czy coś takiego więć muście się zadowolić czymś takim..xd  Liczę że wam się jednak podoba :)

2 komentarze:

  1. Nie martw się, ja też wiem jakie to straszne XD rozdział się podoba. Hehe media jak ich tu nie kochać :D pozdro :*

    OdpowiedzUsuń