wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 7

Kiedy się obudziłam moja głowa leżała na klatce piersiowej Louis'a a ręce obejmowały go w pasie.Cholerny alkohol !Spojrzałam w stronę balkonu i zarejestrowałam że jest zupełnie ciemno.
Idealna pora na spacer-pomyślałam z uśmiechem
Powoli i zręcznie wyswobodziłam się z uścisku Lou i wstałam z łóżka.Spojrzałam na jego spokojną twarz i poczułam przyjemne ciepło.Wyglądał jak aniołek,nie czekaj aniołkiem można nazwać dziecko on wyglądał jak anioł.Zamknęłam na chwilę oczy i wzięłam głęboki wdech.Zaciskając dłonie w pięści po cichu podeszłam do mojej walizki.Wyjęłam z niej paczkę papierosów i czarną bluzę.Podniosłam się z podłogi i ruszyłam w kierunku drzwi.Zatrzymałam się z ręką na klamce i spojrzałam na Louis'a.
-Przepraszam-wyszeptałam i wyszłam z pomieszczenia
Założyłam szybko bluzę i schowałam paczkę papierosów do kieszeni.Teraz zostało mi tylko jakoś przemknąć koło reszty chłopaków i wyjść z domu.Los okazał się jednak dla mnie łaskawy i już po kilku minutach stałam na chłodnym powietrzu.Zasznurowałam buty i z nikłym uśmiechem wyszłam z podwórka.Nie zaszłam jednak daleko bo już po kilku krokach usłyszałam głos Zayn'a:
-A gdzie to się wybierasz ?
-Nie twoja sprawa-odpowiedziałam nawet na niego nie patrząc
-Moja-słyszałam w jego głosie ironie-A nie sorry,Niall'a ale chyba nie chcesz żeby się dowiedział?
-Idę do parku-powiedziałam-I nic mu nie powiesz jeżeli chcesz zachować nienaganny wygląd twarzy-dodałam ostro
Ruszyłam przed siebie,czując jak fala uczuć związana z sytuacją w jakiej się obudziłam co raz bardziej we mnie wzbiera.Moje mury runęły i musiałam je odbudować jak najszybciej.Inaczej...wolę nie myśleć co mogę zrobić.Ale jedno było dla mnie w tym momencie pewne,mogę skrzywdzić Louis'a a tego nie chcę.Nie chcę żeby cierpiał tak jak ja.
Z zamyślenia wyrwał mnie odgłos kroków Zayn'a.
-Po co za mną idziesz ?-zapytałam zła
-Bo nie mam pewności że nie zrobisz czegoś głupiego-odpowiedział obojętnie
Przewróciłam oczami i przyspieszyłam kroku.Wbiłam paznokcie w rękę,powstrzymując się przed powiedzeniem czegoś nieprzyjemnego bo wiedziałam że i tak nie da mi spokoju.Z Zayn'em kłóciłam się cały czas i wydawało się to na prawdę proste.

Kiedy dotarłam do parku usiadłam na pierwszej lepszej ławce i nie przejmując się obecnością Malika,wyjęłam papierosy.Czułam na sobie jego wzrok ale w tej chwili na prawdę potrzebowałam tej nikotyny i tytoniu żeby stłumić myśli.Wsadziłam papierosa do ust i go podpaliłam.I w tym momencie Zayn zrobił coś czego się nie spodziewałam,po prostu usiadł obok mnie i zajął się swoim telefonem.Nie rzucił żadnego komentarza ani nic,po prostu siedział.
Oparłam się wygodnie o,hmm,oparcie i odchyliłam głowę do tyłu,wypuszczając dym z ust.Zamknęłam oczy i od razu tego pożałowałam.Do mojej pamięci wdarł się obraz śpiącego Louis'a.A potem obraz jego rozbawionej twarzy kiedy podnosił mnie z podłogi.Fakt byłam pijana ale pamiętałam wszystko,jego obietnice też.Nie wiem czemu chciałam żeby mi to obiecał ale w tym momencie nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie co ja właściwie chcę osiągnąć w życiu a co dopiero czemu chciałam obietnic.
Zaciągnęłam się jeszcze raz i przed oczami stanęłam mi scena z przed czterech lat kiedy huśtałam się na na huśtawce i chcąc zeskoczyć po prostu spadłam,rozwalając sobie kolano.Mama z Niall'em zabrali mnie wtedy na kebaba i lody żebym tylko przestała narzekać na bolącą nogę.Czemu teraz też tak nie mogli zrobić ?Zabrać mnie na coś do jedzenia,czego i tak pewnie bym nie zjadła,żebym zapomniała o tym co mnie dręczy ?
-Czemu to robisz ?-z zamyślenia wyrwałam mnie głos Zayn'a
-Co ?-zapytałam,gasząc niedopałek butem
-Dlaczego wszystkich od siebie odpychasz ?-zapytał,patrząc na mnie z ukosa
Zaskoczyło mnie jego pytanie ale umiejętnie zbyłam je milczeniem.Nie miałam zamiaru się nikomu tłumaczyć a już na pewno nie jemu.
-Dobra nie chcesz nie mów ale mnie posłuchaj-usiadł przodem do mnie-Rozumiem na prawdę wiele i nie chodziło mi o to czemu odpychasz mnie bo obejdę się przez twojej przyjaźni.Nie chodziło też o Styles'a który usilnie próbuje cię poderwać bo to rozumiem.Liam i tak ostatnio znika więc chyba nawet nie ma co o nim mówić-przerwał na chwilę-Ale czemu robisz to Niall'owi i Louis'owi ?-słyszałam wyrzut w jego głosie-Nie widzisz że ich to boli ? Niall za każdym razem gdy twoja mama mówiła mu co wyprawiasz przeżywał to tak jakby go torturowali.Sam zaproponował żebyś te wakacje spędziła z nami.Wiem że jego wyobrażenia były zbyt olbrzymie ale myślę że chyba chodzi mu o odbudowanie waszych relacji.Co do Louis'a..-zrobił pauzę-Żaden z nas nie wie co nim kieruje bo od momentu zerwania z El zamknął w sobie wszytko i przestał rozmawiać o tym co go dręczy.Ale widać że po każdej wywołanej przez ciebie kłótni w jakiś sposób cierpi.Bo widzisz..myślę że Lou pokładał w waszej starej przyjaźni jakąś nadzieję ale kiedy zaczęłaś go odpychać,zaczęłaś ją niszczyć.-zamknęłam oczy,czując wzbierające łzy-I dobrze wiem że się upiłaś jak nas nie było i wiem że cię chronił bo wiedział co zrobi Niall.Ale przejrzyj na oczy,Lu.Horan przetrwa tą twoją całą buntowniczość bo nadal będzie wierzył w to że po prostu wrócisz stara ty.Ale Louis nie da rady.Jeżeli zniszczysz tą jego kruchą nadzieje,coś czuję,że się na prawdę załamie.I możesz powiedzieć że to cię nic nie obchodzi ale dobrze wiem że tak nie jest.
Skończył swoją przemowę a w mojej głowie zapanował jeszcze większy chaos.Miał rację że mnie to obchodziło.Ale Zayn wszedł na grunt którego nikt nie ruszał i przez który moje mury upadły.Wzięłam głęboki oddech i wbiłam paznokcie w wewnętrzną stronę dłoni.
-Zostaw mnie samą,okej ?-zapytałam łamiącym się głosem

~&~

Przebudziłem się czując chłodny powiew wiatru(?).Zdezorientowany rozejrzałem się dokoła  i dopiero po jakieś minucie doszło do mnie że jestem w pokoju Luny,której swoją drogą nie było.Spojrzałam w miejsce skąd dochodziło zimno.No tak,balkon był otwarty.Powoli wstałem z łóżka i doczłapałem się do szklanych drzwi.Na zewnątrz siedziała zapłakana brunetka,owinięta ciasno w ciemny koc.Spojrzała na mnie przekrwionymi oczami i wybuchnęła jeszcze większym płaczem.
-Hej,co się stało ?-zapytałem łagodnie,siadając obok
-Przepraszam Loui-wyszeptała,przytulając się do mnie-Ja cie tak bardzo przepraszam.
-Lu,ale za co ?
-Ja...-zaniosła się szlochem-Przepraszam,Loui.
Zaczęła powtarzać słowo "przepraszam" jak jakąś mantrę,wtulając się we mnie jeszcze mocniej.Nie miałem pojęcia co się stało,więc po prostu zacząłem głodzić ją po plecach,próbując uspokoić.
-Nie masz za co,Lu-powiedziałem cicho-Nic się przecież nie stało-pocałowałem ją w czubek głowy
To chyba ją trochę uspokoiło bo przestała szlochać.Nie wiedząc co się dzieje w jej głowie po prostu przygarnąłem ją do siebie i mocno przytuliłem.
Siedzieliśmy tak..sam nie wiem ile ale w końcu Luna zasnęła a ja spróbowałem wstać.Jednak to było dosyć trudne,więc wyjąłem telefon i napisałem do Zayn'a żeby przyszedł mi pomóc.Byłem pewny że nie śpi jako jeden z nielicznych,czytaj dwóch,osób w całym domu.Po pięciu minutach pojawił się na balkonie i bez pytania wziął na ręce śpiącą Lunę i wniósł do pokoju.

----------------------------
od autora:dobra powracam do rozdziałów codziennie ale się nie przywiązujcie bo niedługo zacznie mi się zawrót głowy związany ze szkołą...hmm...co do rozdziału...jest trochę dziwny..przynajmniej według mnie ale chyba pora rozwinąć ich piękną relację...xd  niedługo pojawią się nowi bohaterowie...którzy trochę namieszają i trochę pomogą naszej dwójce...poznacie też historię Roksan o której jest wspomniane w poprzednim rozdziale...i powód zerwania Louis'a i Elenour...mam nadzieję że zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza..:) pozdrawiam ;3

2 komentarze:

  1. Pozostawiam ślad :D rozdział świetny, ale to już wiesz... No co czekam na wiecej XD

    OdpowiedzUsuń
  2. ale jej zayn wygarnął , super rozdział i już nie mogę się doczekać następnego !:)

    OdpowiedzUsuń