poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 6

Kolejne kilka dni spędziłam na jedzeniu ciągle odgrzewanych naleśników,połykaniu okropnych tabletek,czytaniu książek i słuchaniu muzyki.Jednak szósty dzień mojej katorgi został usłany różami.Koło południa chłopcy wybyli z domu co mnie strasznie cieszyło bo w końcu nikt nie pytał się czy coś zjem,jak się czuję itd.Nareście miałam święty spokój,chociaż przez parę godzin.
Wygrzebałam z walizki mój pamiętnik,czarny opasły zeszyt związany wstążką i usiadłam na parapecie,wcześniej włączając muzykę.Otworzyłam na pustej stronie i odblokowałam mój ulubiony turkusowy długopis.Zamknęłam oczy i zebrałam wszystkie myśli.

Cześć pamiętniczku !
Boże..czemu ja zawsze tak dennie zaczynam ? 
Jestem już tydzień w Londynie i(uwaga werble) spędziłam go w łóżku z gorączką.Niall nie dawał mi spokoju i co sekundę wchodził do pokoju i pytał czy nie jestem głodna.Nie miałam serca mu powiedzieć że jedzenie jest moją tragedią życiową,więc po prostu jadłam kilka kęsów a resztę zostawiałam.Wiem,wiem,wiem..obiecywałam że wrócę do starego trybu odżywiania ale...to za trudne.
Ale zaskoczę cię,pamiętniczku.Od tygodnia nie tknęłam papierosów ! 
Może to wina tego że ciągle ktoś przy mnie siedział,a może to wina tego że po prostu nie potrzebowałam..ale w każdym razie trzy paczki wciąż leżą pod warstwą ciuchów i niech tak zostanie...
Dzień po moim przyjeździe i imprezie powitalnej,która była całkiem spoko ale o tym później,Louis oddał mi mój telefon,który był rozładowany! Przysięgam że poczułam się jak blondynka albo jeszcze gorzej bo przecież mogłam się domyślić,prawda ? 
Wracając do imprezy...Niall,a właściwie Zayn sprowadził na nią Little Mix ! Zaśpiewały moje ulubione piosenki a potem miałam szanse zamienić z nimi dwa słowa.Kiedy do salonu wjechał ogromny tort i zdmuchnęłam świeczki musiałam się ulotnić,bo wiedziałam że wmuszą we mnie cholerny kawałek,więc wyszłam do ogrodu.Jakąś chwilę potem pojawił się Louis i mimo że zniszczył moją chwilę,cieszyłam się że tam był.Poczułam się znowu jak dwunastolatka co było...dziwnie fajne.Wysmarowaliśmy się ciastem i wspominaliśmy,hmm,dawne czasy.Ale potem się wszystko popsuło.Następnego wieczoru kiedy spojrzałam w jego oczu..boże jakie on ma cudne oczy !..poczułam że mój mur niknie a nie chciałam na to pozwolić.Więc trzymając się zasad wróciłam do opcji tej wrednej.
Co chyba też nie było za dobre bo..widząc smutek w jego oczach za każdym razem jak mówiłam coś wrednego miałam ochotę skoczyć z dachu.Wiedziałam że się starają...ale obiecałam sobie nie łamać zasad.Najgorzej jest kiedy...kiedy zostanę sam na sam z Louis'em.To tak jakbym oczukiwała...

Czułam że zbiera mi się na płacz więc odłożyłam zeszyt i szybko zeszłam na dół.Potrzebowałam czegoś na odwagę,żeby dokończyć pisanie.Znalazłam barek,który swoją drogą był wyposażony chyba specjalnie dla mnie,wzięłam dwie butelki czerwonego wina i nie fatygując się kieliszkiem wróciłam do siebie.Wiecie nie to że kochałam naturę zbuntowanej dziewczynki ale czasami cieszyłam się że stałam się taka dobra w tej grze pozorów bo miałam odwagę robić rzeczy,na które nie miałam odwagi normalnie.I picie alkoholu się do nich zaliczało.Drugą taką rzeczą było palenie papierosów.
Spojrzałam na walizkę ale pokręciłam głową i wróciłam na parapet.Jedną butelkę odstawiłam na biurko a drugą odkorkowałam i upiłam łyka.Uśmiechnęłam się pod nosem i otworzyłam zeszyt.

Czy ja na prawdę próbowałam powiedzieć że odpychając Louis'a oszukuję samą siebie ? Boże..robię się ckliwa a to prowadzi do depresji,depresja do samobójstwa,a samobójstwo...Stop!
Muszę przyznać że jak na facetów mają dobry gust i potrafią wybrać odpowiednie wino.
Czasami..czasami chciałabym wrócić do bycia dawną sobą.Chciałabym cieszyć się z chwili i pozwolić sobie na..na zakochanie się.Ale wtedy staje mi obraz z początków drugiej klasy i mój rozum krzyczy że to zły pomysł bo miłość jest jak ocean bez dna,a ja nie chcę utonąć.Nie chcę mieć problemów z oddychaniem,z widzeniem i słyszeniem.Chcę móc kierować swoim życiem.

Przechyliłam butelkę i kiedy wino się skończyło rzuciłam puste szkło na krzesło i schyliłam się po drugie.W głowie nieźle mi szumiało i mogę się założyć że jak jutro wstanę będę mieć kaca a po przeczytaniu moich bzdetów będę miała ochotę skoczyć z mostu ale chyba to mi było potrzebne.Chwila kruchego zapomnienia.

Wiesz pamiętniczku...chyba mam już na tyle procentów we krwi żeby przyznać że...że Louis mi się podoba.Boże...przecież on jest daleko po za moim zasięgiem.Ale w tych jego błękitnych tęczówkach jest coś takiego że moje serce bije szybciej.
Nie myślę logicznie ani trzeźwo ale to chyba właśnie sprawia że przyznaję się do rzeczy,których się boję.
Boję się że się w nim zakocham.Boję się że będę cierpieć.Boję się że z tego coś może wyjść.Boję się opinii ludzi.Boje się miłość.Boję się samej siebie.

~&~

Wszedłem do domu i jedyne na co miałem ochotę to pójście spać.Miałem dość ciągłych wywiadów i pozowania do zdjęć.Jeszcze raz usłyszę pytanie o powód mojego rozstania z Elenour to wydrapie komuś oczy ! Rozumiem że ciekawość jest słabym punktem ludzi ale ile razy można pytać o to samo ?
Ich dręczy ta nie wiedza a mnie to czemu Luna wszystkich od siebie odpycha.Nie ukrywam że za każdym razem kiedy rzuca złośliwe uwagi czuję się przygnębiony.Czasami zastanawiam się co się stało z tą szaloną dziewczyną,którą była cztery lata temu ale wtedy pojawia się,irytujący głos w mojej głowie i wmawia mi że każdy się zmienia.
Korzystając z okazji że Horan z Harrym pojechali na zakupy,Liam gdzieś zniknął a Zayn pojechał odwiedzić Perrie po prostu skierowałem się do swojej sypialni.Miałem dość całego dzisiejszego dnia i postanowiłem odpuścić sobie kolacje.
Kiedy przechodziłem obok sypialni,w której mieszkała Luna,usłyszałem muzykę a zaraz potem huk.Przestraszony wszedłem do środka bez pukania i to co zobaczyłem sprawiło że nie miałem pojęcia czy mam się śmiać czy może zacząć krzyczeć.
Pijana brunetka próbowała się podnieść z podłogi a obok niej leżała pusta butelka po winie.Spojrzała na mnie niewyraźnym wzrokiem i się uśmiechnęła.
-Pomóż-powiedziała,błagająco-To łóżko jest za daleko.-położyła się na podłodze-Tu chyba też mogę spać,prawda ?
Podszedłem do niej i kucnąłem obok z szerokim uśmiechem.Odstawiłem butelkę na biurko i przy okazji dojrzałem drugą.
-Wypiłaś to wszystko sama ?-zapytałem rozbawiony
-Mhm-mruknęła-Było dobre.-poklepała się po brzuchu
Zaśmiałem się i podniosłem ją z podłogi.Położyłem ją na łóżku nie przestając się uśmiechać.Ta dziewczyna na prawdę ma szczęście że Niall wybrał się na zakupy bo chyba by rozpętał nie małą awanturę.Przykryłem ją kocem i podszedłem do wierzy żeby wyłączyć muzykę.
-Loui-usłyszałem jej cichy głos,kiedy byłem już przy drzwiach
-Tak ?-spojrzałem w kierunku łóżka
-Zostaniesz ze mną ?-poklepała wolne miejsce
Spojrzałem na drzwi a potem jeszcze raz na nią i kręcąc głową podszedłem do łóżka.Położyłem się obok dziewczyny a ona się do mnie przytuliła.Moje serce zaczęło bić szybciej a w brzuchu pojawiły się coś jak te przysłowiowe "motyle".Ale to chyba niemożliwe żebym..żebym zakochał się w Lunie,prawda ?
-Loui..-zaczęła niewyraźnie-Obiecasz że będziesz zawsze ?
Wstrzymałem na chwile oddech i zamknąłem oczy.
-Obiecuję.

-------------------------------
od autorki:hohoho...chyba mnie coś strzeliło jak spałam...mam nadzieje że wam się podoba...wiem że ten wpis z pamiętnika jest trochę chaotyczny i dziwny ale nie umiem pisać takich rzeczy a po za tym Luna jest właśnie raczej zagubiona w sobie.Przepraszam za opóźnienie ale byłam nad morzem i nie miałam internetu.Przepraszam też za wszystkie błędy ale pisałam to na szybko a nadal mam tylko laptopa rodziców bo mojego mi jeszcze ciocia nie przysłała :( generalnie to przyznam że nie jestem dumna z tego rozdziału ale pisałam go chyba cztery razy i stwierdziłam że nie ma sensu żeby jeszcze raz go zaczynać od nowa więc..ta dam ! Czekam na komentarze,dziękuję za wszystkie nominacje(xd) i liczę że wam się podoba to co tworzę.xd

2 komentarze:

  1. Hihi, wybaczam długi okres oczekiwania, a rozdział jak zwykle świetny :D
    przy okazji zapraszam do mnie
    www.in-all-of-us-is-a-little-bit-of-magic.blogspot.com


    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu coś zaczyna się między nimi dziać

    OdpowiedzUsuń