wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 19

-Lu wstawaj !-usłyszałam krzyk,któreś z dziewczynek a zaraz potem poczułam jak ktoś zaczyna skakać po łóżku
-Jeszcze moment-powiedziałam,naciągając wyżej kołdrę
-Idziemy na plażę !-poczułam na sobie ciężar czyjegoś ciała
-Lou zrobił śniadanie!-i kolejna osoba wylądowała na mnie
-Lou zrobił śniadanie ?-zapytałam zdziwiona
Daisy i Pheobe pokiwały główkami z szerokimi uśmiechami.Ile ja bym oddała żeby te dwie radosne istotki były moimi siostrami.Życie jedynaczki jest...trudne.
-W takim razie chyba musimy na nie zejść-powiedziałam ze śmiechem

I tak kilka minut później weszłam do kuchni z bliźniaczkami po obu moich stronach.Opowiadały o czymś żwawo,poprawiając się na zmianę.Próbowałam zrozumieć o co właściwie chodzi ale w ciągu minuty zmieniały wersję z dziesięć razy więc to nie było za łatwe.
-No i wtedy Louis..-zaczęła Daisy ale przerwał jej brat
-Czasami mam wrażenie że próbujecie zagadać ludzi-zwrócił się do bliźniaczek
-Opowiadałyśmy jej co odwaliłeś...-zaczęła Pheobe
-W zeszłe święta-dokończyła Daisy
A więc o to chodziło z tymi całymi ciastami,wygłupami i co tam jeszcze wyłapałam z tej szalonej historii.
-Wszystko co mówiły to nie prawda-powiedział Louis,czerwieniąc się lekko
Zaśmiałam się cicho i do niego podeszłam.Cmoknęłam go w policzek za co obdarzył mnie szerokim uśmiechem.
-Kiedy pójdziemy na plaże ?-zapytała radośnie Pheobe
-Kiedy zjecie śniadanie-odpowiedział Louis równie radośnie
Bliźniaczki szybko zabrały się za jedzenie co spotkało się z naszym śmiechem.Usiedliśmy przy stole i z uśmiechem spojrzałam na kolorowe kanapki.Wyjrzałam przez okno i uśmiechnęłam się pod nosem.Pogoda była cudowna a morze wyjątkowo spokojne.Modliłam się w duchu żeby tylko wieczorem nie było burzy.Z doświadczenia wiedziałam że zazwyczaj tak się dzieje.
Przypomniało mi się jak kiedyś z rodzicami i Niall'em pojechaliśmy nad morze.Byliśmy jeszcze wtedy dziećmi i kompletnie nic nie miało znaczenia...
-O czym myślisz ?-usłyszałam głos Louis'a
-O niczym ważnym-uśmiechnęłam się do niego
Nie lubiłam wspomnień.Niektóre za bardzo bolały.Rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Gdzie bliźniaczki ?-zapytałam,nie widząc Daisy i Pheobe
-Poszły się przebrać-odpowiedział,uśmiechając się-Czemu nie zjadłaś ?-zapytał,patrząc na mój talerz,na którym wciąż leżała nietknięta kanapka
-Nie jestem głodna-wzruszyłam ramionami
-Luna..-zaczął ale mu przerwałam
-Zjem coś później,obiecuję-powiedziałam,wstając od stołu-Idę się przebrać.
-Poczekaj-złapał mnie za rękę-Co się stało ?
-Po prostu..-Boże ratuj !-Sobie o czymś przypomniałam-uśmiechnęłam się
-Wiesz że możesz mi o wszystkim powiedzieć,prawda ?-zapytał,przyciągając mnie do siebie
-Wiem.-przytuliłam się do niego-Kocham cię.-wyszeptałam cicho
-Ja ciebie też.-nie musiałam podnosić głowy,żeby wiedzieć że się uśmiecha-A teraz chodźmy na górę bo tam jest podejrzanie cicho.
Zaśmiałam się,odsuwając od niego żeby zaraz,trzymając go za rękę,pójść na górę.Siostry siedziały na łóżku i dyskutowały co będą robić najpierw.Podziwiam je za tak ogromną energię.Louis został z nimi,próbując wybić im pomysł zakopania go w piasku a ja poszłam do swojej sypialni żeby się przebrać.

Po dziesięciu minutach miałam na sobie krótkie spodenki,górę od kostiumu i na to prześwitująca bluzkę,którą wybrała mi Perrie.Włosy zostawiłam rozpuszczone i biorąc aparat,wyszłam z pokoju.Kiedy wyszłam na taras uśmiechnęłam się szeroko,widząc bruneta,próbującego uspokoić swoje siostry,które śmiały się w najlepsze.
Podniosłam aparat i zrobiłam im zdjęcie.To wyglądało przekomicznie.Pheobe wdrapała mu się na plecy a Daisy uczepiła się jego ręki i w sumie nie miałam pojęcia co chciała zrobić.
-Pomożesz mi ?!-zawołał Louis ze śmiechem

Takim sposobem pół dnia spędziliśmy bawiąc się na plaży.Później poszliśmy na pizze a kiedy wróciliśmy była już prawie dwudziesta.Dziewczynki stwierdziły że są zmęczone i poszły spać.Podziwiałam je.Ja w ich wieku nadal nie umiałam zasnąć sama.Ale to wszystko było przez Horan'a,który opowiadał mi głupie bajki.
Z wcześniej zrobioną herbatą usiadłam na huśtawce,na tarasie i zaczęłam podziwiać zachód słońca.Po chwili dołączył do mnie Louis i objął mnie ramieniem.
-Niech one mi oddadzą mi trochę tej energii na wrzesień-powiedziałam ze śmiechem-Przynajmniej bym nie przysypiała na lekcjach.
-Myślałem że tylko mi się to zdarzało.
-Uwierz,gdybyś posłuchał pięć minut mojej fizyczki to odpłynąłbyś w długi sen zimowy-zapewniłam z szerokim uśmiechem


----------------------------------
od autorki:przepraszam za wszelkie błędy... :D chyba po raz pierwszy powiedzieli "kocham cię" na głos...nwm czemu tak długo im zeszło..xd jestem właśnie w trakcie planowania końcowych rozdziałów tej części i początkowych następnej..xd liczę że uda mi się rozplanować wszystko do niedzieli żebym spokojnie mogła prowadzić opowiadanie w roku szkolnym i nie przejmować się że coś pójdzie nie tak...do następnego ! <3

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Świetne opowiadanie... Na pewno będę czytać :) czekam na nexta Dominika :*
    Zapraszam do mnie: http://polishfriends216.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń