poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 18

Wieczór to dziwne stworzenie.Za późno żeby posiedzieć na dworze ale za wcześnie żeby iść spać.Ja osobiście kocham wieczory.Kocham leżeć w łóżku i nic nie robić.Kocham te kilka chwil samotności.Ale teraz pokochałam wieczory na nowo.Wieczór nabrał nowego znaczenia podczas tych wakacji.Po raz pierwszy byłam w stu procentach pewna że moje życie może całkowicie inaczej wyglądać.
-Długo jeszcze ?-zapytałam zniecierpliwiona
Właśnie siedziałam w samochodzie Louis'a z zawiązanymi oczami,bo ubzdurał sobie że chce mi zrobić niespodziankę.Jak ja nie znoszę niespodzianek.
-Jeszcze dziesięć minut.
-Mówiłam ci że cię zamorduje ?-zapytałam,bawiąc się rąbkiem bluzki
-Ze cztery razy-odparł Louis rozbawiony
-Nienawidzę niespodzianek-powtórzyłam z uporem w głosie
-Ta ci się spodoba-słyszałam w jego głosie,że się uśmiecha
-Jeżeli jest to coś szalonego to możesz zawrócić-powiedziałam z uśmiechem
-To nie jest ani trochę szalone.-zapewnił
-Szalone jest to że pozwoliłam ci zawiązać mi oczy.-stwierdziłam

~&~

Cały zamysł był prosty,chociaż na planowanie poświęciłem pół nocy.Czasami coś pięknego wymaga czasu,prawda ? Jedyne czego się bałem to że Luna nie da się na to namówić.Rano zadzwoniłem tam gdzie trzeba,ubłagałem Zayn'a żeby razem z Perrie zabrali ją na zakupy a sam przekonywałem Niall'a do mojego pomysłu.Ten człowiek na prawdę ma problemy z opiekuńczością.
Skręciłem w jedną z bocznych uliczek i śmiało stwierdziłem że miłość spokojnie można nazwać szaleństwem.Bo chyba nie ma innej opcji jak tylko ta że zwariowałem na punkcie brunetki,siedzącej obok.Inaczej chyba by mnie tu nie było,prawda ?
-Czy twoje dziesięć minut zawsze trwa tyle czasu?-zapytała dziewczyna,poprawiając opaskę na oczach
-Na prawdę zaraz będziemy na miejscu-powiedziałem ze śmiechem,widząc przez drzewa mały domek

~&~

-Zaczekaj tutaj,okej?-zapytał,gasząc silnik
-Mhm-pokiwałam głową
Odczekałam chwilę po tym jak wysiadł z samochodu i zdjęłam opaskę.Przed mną ,właściwie to przed samochodem,stał uroczy drewniany domek oświetlony małymi lampkami.
-On sobie chyba żarty stroi-mruknęłam do siebie,wychodząc z samochodu.
Zaciągnęłam się świeżym powietrzem i uśmiechnęłam pod nosem.Byłam pewna na 99% że w pobliżu jest jezioro albo morze. Nie słyszałam szumu fal więc obstawiałam jezioro ale wszystko jest możliwe.
W momencie kiedy ruszyłam w stronę werandy,z domu wyszedł Louis,zgaduję,z jedną swoją siostrą na rękach a drugą uczepioną jego boku.
-Daisy,Pheobe poznajcie Lunę-powiedział brunet z uśmiechem
-Cześć!Jestem Pheobe!-podbiegła do mnie i się przytuliła-Jesteś nową dziewczyną,Louis'a ?
Jak ja kocham prostolinijność dzieci.Jest taka..prosta.
-Pheobe!-krzyknął na nią Louis
-Spokojnie-zaśmiałam się-Wszystko na to wskazuje że tak.-odpowiedziałam 

---------------------------------------
od autorki:nienawidzę ostatniego tygodnia wakacji,...całe to zamieszanie...ostatnie zakupy,spotkania ze znajomymi i jakieś imprezy...po prostu nie wierzę że te dwa miesiące mi tak zleciały..a na dodatek nie mogłam się skupić nad tym rozdziałem ale obiecuję że następny będzie,hmm,lepszy...xd  obmyśliłam za to już mniej więcej plan drugiej części i mam nadzieję że zdołam pogodzić opowiadanie ze szkołą..:) 

1 komentarz:

  1. Nie przypominaj, że zostało 6 dni wakacji. Nie ja nie chcę szkoły! Kto się ze mną zgadza?
    PS. Rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń