poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 15 cz.2

Siedziałam na kanapie i oglądałam jakiś nudny film.W sumie powiedzieć że oglądałam to za dużo.Ja po prostu siedziałam i bawiłam się telefonem a telewizor sobie spokojnie chodził.Moje kochane One Direction pojechało na jakąś głupią sesję i w ten sposób w domu panuje przeraźliwa cisza.Cisza przerażała mnie odkąd pamiętam.Najdrobniejszy hałas a ja już miałam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie.
-Ludzie są dziwni-mruknęłam,przeglądając komentarze pod zdjęciem z chłopakami
Wstaw człowieku zdjęcie z jakąś gwiazdą a zaraz nagle masz tysiące komentarzy.Większość była typu "zazdroszczę",były też hejty głównie dlatego że w opisie napisałam "Z moimi debilami".Ludziom się po prostu nudzi.Przewinęłam na kolejne zdjęcie i mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.Na fotografii byłam ja i Louis.Trzymał mnie na plecach a ja go całowałam w policzek.Nie trudno się domyśleć jakie beznadziejne komentarze widniały pod spodem.Najbardziej mi się spodobał komentarz jakieś dziewczyny że wyglądamy uroczo.To trochę dziwne kiedy napisze to ktoś zupełnie obcy ale nie ukrywam że mimo wszystko zrobiło mi się trochę ciepło na sercu.Plus miałam dowód że istnieją jeszcze normalni ludzie.
Kolejnym zdjęciem było zdjęcie z Niall'em,które sama zrobiłam.Zdecydowanie nie wyszliśmy normalnie.Ale kto się tym przejmuje ? Liczą się wspomnienia,tak.Wyszłam z Facebook'a,ignorując wszystkie wiadomości i zaproszenia do znajomych i odwiedziłam jeszcze stronę mojej ukochanej pisarki.
Kiedy miałam zamiar zacząć szukać czegoś w TV usłyszałam dzwonek do drzwi.Byłam pewna że to tych pięciu popaprańców zapomniało kluczy.Jaka mnie czekała niespodzianka kiedy za drzwiami stała sama Demi Lovato.
-Cześć-uśmiechnęła się-Ty musisz być Luna,zgadza się?-pokiwałam głową-Tylko mi tu nie mdlej.Mogę wejść ?
-Ja..jasne-wyjąkałam i się odsunęłam
Dobra niech mnie ktoś uszczypnie.Czy w tym domu właśnie pojawiła się Demi Lovato ?!
Zamknęłam drzwi i się o nie oparłam.
Uspokój się,Lu-powtarzałam sobie w myślach-To tylko kobieta która uratowała ci życie nic o tym nie wiedząc-dołączył się mój irytujący głosik.
-Więc,jesteś moją fanką ?-zapytała Demi z uśmiechem
-Tak-odwzajemniłam uśmiech-Skąd się tu wzięłaś ?-wypaliłam-To znaczy..ugh..
-Spokojnie-zaśmiała się-Ale chyba nie będziemy rozmawiać w holu ?
-Jasne-tym razem ja się zaśmiałam-Napijesz się czegoś ?
-Może być jakiś sok.
Skierowałam się do kuchni,wbijając paznokcie w rękę.Sok.Muszę znaleźć sok.Powiedźcie że kupili jakiś sok.Na szczęście okazało się że mamy w lodówce sok pomarańczowy.Nalałam go do dwóch szklanek i ruszyłam do salonu.
-Więc,co tu robisz ?-zapytałam,podając Demi szklankę
-To chyba miała być tajemnica skoro cię nie uprzedził ale...-zawahała się-Zadzwonił do mnie Louis i dosłownie błagał mnie żeby przyjechała dzień wcześniej.Wspominał coś że miałaś niedawno urodziny i nie dał ci prezentu.Więc..-zaczęła czegoś szukać w torebce-Tak jakby to spotkanie jest prezentem od niego a te wejściówki od mnie.-podała mi kopertę
-Wejściówki na ?
-Na mój jutrzejszy koncert-wyjaśniła z uśmiechem
-Dziękuję-próbowałam się opanować ale w końcu bez większego namysłu przytuliłam Demi
-Ile jesteś już moją fanką ?-zapytała ciekawa
-Prawie dwa lata...



Minęły dwie godzinny a ja się w końcu rozluźniłam.Nadal nie wierzę w to że rozmawiam ze swoją idolką tak twarzą w twarz.Kiedy do domu w wrócił zespół byłyśmy z Demi w trakcie poważnej dyskusji na temat książek i filmów.
-Cześć chłopaki-powiedziała a ja natychmiast się odwróciłam
W progu salonu stała cała piątka z szerokimi uśmiechami na twarzy.To dziwny widok kiedy pięciu facetów szczerzy się jak głupi do sera.Serio.Miałam ochotę ich wszystkich strzelić w głowy.
Ale wtedy zrobiłam coś czego chyba nikt się nie spodziewał,łącznie ze mną.Wiecie jak to jest kiedy działa się pod wpływem impulsu,no nie ? Więc,podeszłam do Louis'a i tak po prostu go pocałowałam.Zaskoczony chyba nie wiedział co się dzieje ale po chwili oddał pocałunek.Dobra chyba zaczynam żałować że tyle unikałam tych malinowych ust no ale..
-Dziękuję-szepnęłam kiedy się od niego odsunęłam
Pozostali,prócz Demi,patrzyli się na nas z otwartymi ustami.Lovato natomiast patrzyła na nas z uśmiechem.
-Myślę że jak dalej tak będziecie trzymać te paszcze to wam muchy nawlatują-powiedziałam ze śmiechem-Nigdy nie widzieliście całujących się ludzi ?-zapytałam ledwo powstrzymując się od wybuchu niepohamowanego śmiechu
-Tak ale...-zaczął Niall ale Demi mu przerwała
-Nie wiem jak wy ale jestem strasznie głodna-spojrzała na mnie
-Tak,ja też jestem głodna-pokiwałam głową-Myślę że powinniście coś ugotować.
-Czemu ty tego nie zrobisz ?-zapytał Harry,mrużąc oczy
-Jak chcesz-wzruszyłam ramionami-Loui pomożesz mi ?
-Tak-uśmiechnął się szeroko
Powędrowaliśmy do kuchni i bez zastanowienia podeszłam do lodówki.
-Zrobimy naleśniki-stwierdziłam-Bo w sumie nie ma za dużego wyboru.

----------------------------------------
od autorki:hihi....gdybym tak zobaczyła swoją idolkę chyba bym umarła no ale okej..xd więc...obejrzałam trzy komedie romantyczne i tak właśnie mnie natchnęło..xd nie..no dobra...po filmach natchnęło mnie na to że będą piekli naleśniki..xd wszelkie dręczące was pytania możecie kierować na mojego aska..xd link macie w zakładce "o autorce" jak i kilka słów o mnie :D

1 komentarz: