piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 12

Od wypowiedzianego przez dziewczynę zdania minęła prawie godzina.Oboje siedzieli i wpatrywali się w telewizor a w pokoju panowała dość przerażająca cisza.Ale mimo to żadne z nich nie miało odwagi podjąć jakiegoś tematu.Luna kalkulowała każdy jego gest i słowo od samego początku dnia a Louis zastanawiał się czemu nie zadał tak dręczącego go pytania.Przecież miał idealną okazję na poznanie prawdy.Ale widząc przerażenie w jej oczach nie miał odwagi zapytać.Chyba rozumiał ją lepiej niż myślała.
Z niezręcznej ciszy wyrwał ich dzwonek do drzwi,zwiastując przyjazd zamówionej pizzy.Louis z niechęcią poszedł otworzyć a Luna na myśl o posiłku zniknęła w łazience.Nie wiedziała czemu zrobiło się jej nagle niedobrze ale według niej nie zwiastowało to niczego dobrego.I miała rację bo zaszkodziły jej wczoraj zjedzone kanapki z serkiem.
Więc w czasie gdy niczego nie świadom Louis odbierał pizze brunetka zwracała zawartość swojego żołądka przeklinając siarczyście w przerwach między wymiotowaniem.

~&~
Pochyliłam się zrezygnowana nad kiblem.
-Kurwa-mruknęłam,czując kolejną falę mdłości
Jeszcze mi do szczęścia brakowało wymiotów.Chyba ktoś sobie ze mnie kpi.Spojrzałam na drzwi,które na moje szczęście były zamknięte.W tym stanie jedyny kto mnie może widzieć to moje odbicie w lustrze.Chociaż nawet tego wolę nie robić.I jeszcze pech chciał że wcześniej rozpuściłam włosy.
-Pieprze takie szczęście !-krzyknęła,uderzając w ręcznik co było błędem bo jednocześnie uderzyłam w ścianę-Kurwa!-wrzasnęłam z bólu
-Lu wszystko w porządku ?!-usłyszałam zaniepokojony głos Louis'a zza drzwiami
-Chyba tak !-ostatnie słowo wypowiedziałam zduszonym głosem bo zaraz przyszła kolejna fala wymiotów
Niech Bóg mi powie co ja mu takiego zrobiłam że mnie tak nie lubi !-krzyczałam w myślach.
Może nie byłam za grzeczna i nie chodziłam do kościoła ale to nie powód żeby mnie tak karać ! A podobnież ma wszystko wybaczać i być miłosiernym.
Nagle poczułam jak ktoś odgarnia mi włosy z twarzy.No tak,kto by mi kazał przekręcić zamek w drzwiach ?Poczułam zmartwiony wzrok Louis'a na sobie i znów zaczęłam wymiotować.No błagam was !
-Wszystko okey ?-zapytał,wciąż trzymając mi włosy
-Nie-mruknęłam,spuszczając wodę-Chyba się czymś zatrułam.-zamknęłam oczy-I ręka mnie boli.-skrzywiłam się-Ale chcę żebyś stąd wyszedł.Nie możesz patrzeć na mnie jak jestem w takim stanie-pokręciłam głową,nie wierząc we własne słowa
Nigdy nie byłam typową nastolatkom.Zawsze miałam gdzieś kto coś o mnie myśli i jak wyglądam.Oczywiście nie wychodziłam z domu nie uczesana czy ubrana w zwykłe łachmany ale nie za bardzo przejmowałam się czymś takim jak makijaż czy dobieranie strojów.Bo po co ? Skoro z większością chłopaków wystarczyło się napić i już mieli cię za kogoś wartościowego ? A tu proszę.Nagle nie chcę żeby ktoś na mnie patrzył jak zwracam niewielką zawartość żołądka bo jeszcze się mu nie spodobam.
Dziwaczeje-pomyślałam zirytowana
Jednak Louis nadal kucał przy mnie i w milczeniu podtrzymywał moje włosy w powietrzu.Odsunęłam się od muszli klozetowej i głęboko odetchnęłam.Chyba minęło to co najgorsze bo mój żołądek pozbawił mnie reszty pokarmu jaka jeszcze w nim była.Nieświadoma oparłam się o Louis'a i pozwoliłam żeby odgarnął mi resztę mojej grzywki z twarzy.
Oprzytomniałam dopiero jak uśmiechnął się lekko ale się nie odsunęłam.Czułam dziwny spokój,czując ciepło jego ciała.Tak jakby uspokajał cały mój organizm samą obecnością.Pani od biologii chyba by mnie wyśmiała za powiedzenie że czyjaś obecność może uspokoić żołądek ale widać nigdy tego nie doświadczyła.
Siedząc tak w zupełnej ciszy nawet nie pamiętałam o tym że wymiotowałam,liczyło się tylko to że jest obok.I wiedziałam że dąży to do zburzenia ostatniego muru jakim jest rozsądek ale kogo to obchodzi ? 
-Co z twoją ręką ?-zapytał,przerywając ciszę
-Bo ten..-czułam że się rumienie-Uderzyłam w ścianę..to znaczy to miał być ręcznik ale zapomniałam że za nim jest ściana i tak..-wyciągnęłam przed siebie bolącą dłoń-Nie jest tak źle.-powiedziałam,krzywiąc się na widok czerwonych plamek na kostkach
-Właśnie widzę-zaśmiał się i dotknął mojej dłoni a ja syknęła-Może ci ją zabandażujemy?
-Po co ? Przecież to tylko lekkie stłuczenie-wzruszyłam ramionami
-Luna...-spojrzał na mnie jak na idiotkę
-Okej,okej-przewróciłam oczami-Jak tak bardzo ci zależy możesz mi to zabandażować.
-Grzeczna dziewczynka
-Jeszcze raz nazwiesz mnie dziewczynkom a cię utopię w łyżce wody-odpowiedziałam z wrednym uśmieszkiem

~&~
Podczas zabawy z bandażowaniem ręki Luny mieli nie mały ubaw.Ganiali się po całym mieszkaniu a kiedy już opadli zmęczeni na kanapę,dziewczyna nie wyglądała na chorą.I wtedy stało się coś czego oboje się nie spodziewali.
Siedząc tak na kanapie spojrzeli sobie głęboko w oczy i nim ktokolwiek wypowiedziałby "Czary mary" ich usta złączyły się w niepewnym pocałunku.On obawiał się że dziewczyna zaraz ucieknie a ona że to po prostu sen i zaraz wszystko rozpłynie się w powietrzu.

Oboje nie zdawali sobie sprawy z tego że ten pocałunek zmieni wszystko,bo właśnie upadła granica Zdrowego rozsądku... 



--------------------------------
od autorki:więc ten..upadła granica zdrowego rozsądku co,mogę wam zdradzić,znaczy że ich piękna miłość będzie rozkwitać..ahhh..jak ja długo czekałam do tego momentu,a wy ? Bo kto kieruje się rozsądkiem ? he he...co do rozdziału...nawet mi się podoba...zwłaszcza końcówka...xd bo pamiętajcie : kiedy runie mur zdrowego rozsądku nic już nie jest ważne.

1 komentarz: