piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 11

Rozmowa z Louis'em była jeszcze trudniejsza niż sobie to wyobrażałam.Stres który mi przy tym towarzyszył był gorszy niż ten kiedy musiałam pisać egzaminy gimnazjalne.Ale po godzinie wyczerpującej rozmowy oboje doszliśmy do wniosku że możemy trochę poczekać na rozwój wydarzeń i dalej się przyjaźnić.Co mnie strasznie cieszyło.Bałam się że go po prostu stracę przez to że jestem tylko głupią nastolatką ale jednak tak się nie stało.
Leżeliśmy teraz na kanapie i oglądaliśmy jakąś komedię.Wybór filmu nie zajął nam długo bo oboje uznaliśmy że potrzebujemy trochę śmiechu.Problem był w tym,przynajmniej dla mnie,że ta komedia nie była w ogóle śmieszna tylko raczej głupia.No ale przecież nie ma to jak oglądać film o blondynce na prawie i gdzie w tym sens.Usłyszałam melodyjny śmiech Lousi'a nad uchem i przewróciłam oczami.
-Możemy włączyć coś innego ?-zapytałam zirytowana
-Czemu ?
-Ten film ubliża blondynkom w tym mojej przyjaciółce.
-Przesadzasz-stwierdził ale zmienił kanał
Przeszliśmy chyba wszystkie programy w kablówce i nic nie znaleźliśmy.Louis stwierdził że zamówi pizze a ja podeszłam do jego kolekcji płyt.Nie wiem jakim cudem można uzbierać tyle filmów ale były tu chyba wszystkie gatunki.Od komedii po filmy dokumentalne.
-Nie możesz mieć tyle samo książek ?-zapytałam,widząc że wrócił do salonu-Nie wychodziłabym stąd.-dodałam z uśmiechem
-Aż tak lubisz czytać ?-zapytał zdziwiony
-Daje mi to drugie,lepsze życie-wzruszyłam ramionami
-To znaczy ?
-To znaczy że kiedy czytam żyję życiem bohaterów.A oni zawsze mają idealne życie.Nie ważne czy na horyzoncie pojawia się śmierć,nienawiść czy inne rzeczy oni zawsze kończą szczęśliwie-odwróciłam się do niego-Dlatego kocham czytać,bo dzięki temu mam drugie,lepsze życie.
-Czyli uważasz że to życie nie jest fajne ?-zapytał,mrużąc oczy
-Tak właśnie uważam-odpowiedziałam szczerze
-Czyli nie doceniasz tego że masz tak oddanego przyjaciela jak ja ?-zapytał zbliżając się do mnie
-Louis na świecie jest bilardy ludzi,nie zaleczysz ich słów swoim jednym-przewróciłam oczami-A po za tym w życiu nie ma czegoś takiego jak szczęśliwe zakończenia,zawsze ktoś cierpi.
-Nie znam bardziej pesymistycznej osoby-zaśmiał się-Ale da się to zmienić.
-To znaczy ?-zapytałam nie bardzo rozumiejąc
-Nauczę cię cieszyć się z małych rzeczy.-podszedł do mnie-A zaczniemy od teraz.
-Będziesz miał mnie dość po trzech dniach.Jestem straszną uczennicą-odpowiedziałam,próbując zachować powagę
-Jakoś przeżyję-wzruszył ramionami
Nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać z jego miny.Dawno się tak szczerze nie śmiałam,no może nie licząc tego jak byłam kompletnie pijana i tarzałam się po podłodze.Kiedy zorientowałam się co zamierza zrobić miałam ochotę wybuchnąć jeszcze większym śmiechem.
-Nawet o tym nie myśl-chciałam żeby zabrzmiało to groźnie ale nie wyszło
-O czym mam nie myśleć ?-zapytał,zbliżając się jeszcze bardziej
-O tym o czym myślisz-odpowiedziałam cały czas się śmiejąc-Nie wyjdzie ci to.
Zaczęłam się cofać a z twarzy nie schodził mi uśmiech.Czy on na prawdę zwariował ?Kiedy trafiłam na kanapę krzyknęłam przerażona,lecąc w tył.Na moje szczęście Louis złapał mnie w połowie drogi.

~&~

Miałem taką ochotę ją pocałować.Ale wiedziałem że znowu złamałbym wszystkie zasady i myślę że tym razem by mi tego nie wybaczyła.Więc kiedy spojrzała na mnie z przerażeniem po prostu zacząłem ją łaskotać.Dopiero teraz zorientowałem się jaka ona jest chuda.Zdecydowanie za bardzo.
-Przestań !-krzyknęła,łapiąc mnie za ręce
-A co za to dostanę ?-uniosłem jedną brew do góry
-Hmm...odpowiem ci na jedno jedyne pytanie całkowicie szczerze.
-Okej-usiadłem obok niej
-Tylko dobrze je wybierz,masz jedną jedyną szansę-uśmiechnęła się 
~&~

Nie byłam całkiem pewna tego co obiecałam bo chyba wiedziałam jakie pytanie zada.Bo przecież na pewno wszystkich dręczyło.Zaczęłam wpatrywać się w ekran,zbierając odwagę na opowiedzenie tej historii.Wiecie jak to jest,jak jest się zamieszanym w coś chorego to nie ważne ile czasu minie ty i tak nie jesteś gotowy by o tym opowiadać.A tym bardziej na trzeźwo.
Ale Louis mnie zaskoczył i zadał całkowicie inne pytanie:
-Jakie jest twoje największe marzenie ?-uśmiechnął się szeroko
Zamyśliłam się na chwilę.Chyba nigdy nie słyszałam takiego pytania.
-Mam trzy-odpowiedziałam,zerkając na niego-Jedno to żeby pojechać na koncert Demi Lovato-uśmiechnęłam się -Drugie,hmm,chciałabym zobaczyć,z ważnymi dla mnie osobami,wszystkie piękne miejsca.Te według mnie piękne.-zaśmiałam się-A trzecie...chciałabym dostać się do szkoły tańca,tutaj w Londynie ale to zupełnie niemożliwe bo tam trzeba tańczyć w sumie od dziecka i dużo umieć a ja jestem typowym samoukiem.A już nie wspominając o kasie na czesne.-wzruszyłam ramionami
-Każde marzenie da się spełnić-powiedział z uśmiechem
-Nie myśl o tym Louis-powiedziałam,wiedząc jaki szalony pomysł kotłuje się w jego głowie-To znaczy,możesz mnie zabrać na koncert Demi,ale nic po za tym.-zmierzyłam go wzrokiem

--------------------------
od autorki:Rozdział dedykuje każdemu kto komentuje..xd
a tak po za tym...nie wiem czemu ale znów wydaje mi sie dziwny i jakiś takie nie fajny..xd ale pisałam na szybko bo mam gości i wiadomo...trzeba chociaż trochę z nimi posiedzieć..xd czekam na wasze komentarze..:) <3

2 komentarze: