niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 5

Kiedy się obudziłam jakimś dziwnym trafem leżałam pod kocem,a balkon był szczelnie zamknięty.Gdy mój mózg wskoczył na właściwe obroty uświadomiłam sobie że pewnie któryś z chłopaków tu był.Rozciągnęłam się i zgarniając po drodze bluzę z podłogi wyszłam z pokoju.Dopiero na schodach,kiedy ją założyłam zorientowałam się że to bluza Louis'a którą mi wczoraj dał.Wzruszyłam ramionami i wkroczyłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli.
-Daaaajcieee herbaty !-powiedziałam,robiąc maślane oczka
-Zaraz ci zrobię-powiedział Niall,podnosząc się z kanapy
-Nie,Horan-odezwał się Zayn-Ma rączki niech sama sobie zrobi.
-Ale...-zaczął blondyn
-Ma tu mieszkać całe wakacje,daj spokój-przewrócił oczami
-Walcie się-burknęłam i poszłam do kuchni
Nastawiłam sobie wodę i czekałam aż się zagotuje,opatulając ciaśniej bluzą.Boże jak mi było zimno.Przyłożyłam sobie rękę do czoła i jęknęłam niezadowolona.
-Cool-mruknęłam,zalewając herbatę
Jeszcze mi do tego wszystkiego była potrzebna choroba.Ale jak to by powiedziała moja mama-sama się o to prosiłam.Wsypałam trzy łyżeczki cukru do kubka,zamieszałam i wróciłam do salonu.Usiadłam między Louis'em a Niall'em.Spojrzałam na ekran telewizora,na którym akurat leciał jakiś film.Zaraz rozpoznałam w nim jakiś beznadziejny film akcji,który mój tata uwielbiał.Upiłam łyk herbaty i uśmiechnęłam się lekko,czując przyjemne ciepło.
-Zayn,podasz mi koc ?-zapytałam-Czy to też mam sobie sama wziąć ?-dodałam ironicznie
-Proszę-podał mi przykrycie
Z pomocą Niall'a rozłożyłam koc i się nim przykryłam.I mimo że siedziałam między dwójką chłopaków,piłam gorącą herbatę i byłam przykryta nadal mi było zimno.Właśnie tego nienawidziłam w chorobie.Że nie ważne co robiłam i tak mi było zimno.Wtuliłam się w Niall'a co go trochę zdziwiło ale przyciągnął mnie bliżej do siebie.
-Tylko nie mów mi że jesteś chora-powiedział zmartwionym głosem
-Chyba tak-odpowiedziałam cicho-W każdym razie jest mi cholernie zimno.
-Lou przynieś kołdrę z gościnnego-powiedział do bruneta,który od razu wstał i poszedł po nakrycie-Li zadzwonisz do lekarza ?
-Żadnych lekarzy-powiedziałam szybko-Sama się wyleczę-dodałam
-Zadzwonimy po lekarza,Luna-powiedział twardo blondyn-Harry idź po coś na zbicie gorączki.
-Czuje się jak mała dziewczynka-powiedziałam niezadowolona-Po co podnosisz taki alarm ?
-Bo wszyscy chcemy żebyś wyzdrowiała-uśmiechnął się do mnie-Nie darowałbym sobie gdybyś musiała jechać do szpitala.
-Fajnie-mruknęłam
Louis przyniósł mi kołdrę i mnie nią przykrył,zaraz dostałam tabletki od loczka a Liam oznajmił że lekarz jest już w drodze.Nie lubię lekarzy.Nie lubię leków i nie lubię jak ktoś koło mnie chodzi.Wyleczyłam się z dwóch przeziębień sama z tego też bym dała radę.
Kiedy przyszła kolejna fala gorączki w moich oczach zebrały się łzy.Nie,nie,nie,nie.Przecież ja nie płaczę!Jednak nic nie mogłam zrobić i pozwoliłam im spływać po policzkach.Otarłam policzki,który i tak zaraz były mokre i zakopałam się mocniej w pościeli.Żegnaj świecie,idę spać.

Kiedy przyjechał doktor starałam się udawać że smacznie śpię ale chłopcy nie dawali za wygraną i w końcu otworzyłam oczy.Lekarz bez zbędnych ceregieli wyprosił wszystkich z pokoju i kazał mi zdjąć bluzę i bluzkę do badania.Nie musiałam długo czekać na diagnozę.Jak zawsze była to angina a dodatkowo podobnież doszła do tego jakaś pierwsza faza grypy.Czyli podsumowując tydzień leżenia w łóżku,ćpania leków i zero życia.Tak normalnie kocham moje życie.
Kiedy Niall grzecznie odprowadzał lekarza do drzwi udało mi się umknąć do pokoju.Opatuliłam się szczelnie kołdrą i kocem i spróbowałam zasnąć.Jednak nawet tego nie mogłam zrobić bo ktoś zapukał do moich drzwi.No ludzie !
-Proszę !-powiedziałam
Do pokoju wszedł Niall z herbatą a zaraz za nim Louis.Czy oni na prawdę nie mają co robić ?
-Idziemy z chłopakami do klubu-Tak!Tak!Tak!-Lou zgodził się z tobą zostać.-poinformował mnie łagodnie
-Jak chcesz możesz z nimi iść-zwróciłam się do bruneta-Nie mam pięciu lat żeby się mną zajmować.
-A jak dostaniesz gorączki i zemdlejesz ?-zaoponował Niall
-Nie ma szans-zaśmiałam się-Dam radę sama
-I tak zostanę-wzruszył ramionami Louis
-Nie musisz-zaoponowałam
-Ale chcę-spojrzał mi w oczy
I już wiedziałam że nie mam szans.Nie miałam pojęcia czy to wina gorączki czy może tego co kiedyś do niego czułam ale patrząc w te niebieskie tęczówki mogłam zrobić wszystko.


---------------------------------
od autorki:dzisiaj taki krótki post ale następny będzie dłużysz...przynajmniej tak mi się wydaje bo mam napisany tylko w połowie..xd czekam na wasze komentarze !

3 komentarze:

  1. Hej! :) Gratulacje! Zostałaś nominowana przez blog http://daydream-fanfiction-1d.blogspot.com/ do nagrody Libster Blog Award.Po więcej informacji zajrzyj do notki ''Libster Award'' na blogu DayDream.

    OdpowiedzUsuń
  2. hej !!! Nominuje Twojego bloga do Libster Adwards. Szczegóły na moim blogu http://you-must-say-now.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń