środa, 23 lipca 2014

Rozdział 3

Cała impreza była na prawdę spoko.Rozmawiałam z ludźmi,których nigdy nie widziałam na oczy i z każdym musiałam wypić chociaż jedno piwo,czego nie powinnam robić,ale kto mi zabroni ?
Kiedy myślałam że ludzie zaczynają się wykruszać do salonu wjechał tort,na prawdę duży tort.Niall kazał mi zdmuchnąć świeczki,a potem sam zaczął kroić ciasto.
Zgarniając po drodze w połowie opróżnioną butelkę szampana wyszłam do ogrodu.Nie miałam ochoty objadać się słodkościami o tej godzinie a tu przynajmniej nikogo nie było.Pierwszy raz od kilku godzin mogłam pobyć na prawdę sama.
Siadłam przy ognisku,które chłopacy rozpalili niedługo po moim przyjeździe i upiłam łyk szampana.
Uśmiechnęłam się sama do siebie,przypominając sobie majówkę.Mimo że ta impreza nie miała nic wspólnego z tamtą coś podsuwało mi wspomnienia z tamtego tygodnia.Trudno żeby nie wróciły skoro byłam wtedy szczęśliwa,no nie ?
Wytarłam spływająca łzę i owinęłam się szczelniej bluzą.
-Sto lat,Lady-powiedziałam do siebie i przechyliłam butelkę
No i znów objawia mi się syndrom wariatki.Od jakiegoś roku potrafię komentować to co robię.Nie raz stawałam przed lustrem i mówiłam na głos swoje myśli.Pokręciłam z rozbawieniem głową.
Czułam się trochę źle z tym wszystkim.Nie ukrywam zabawa była przednia ale jednak on tak bardzo się starał a ja wcześniej wydarłam się na niego za to że zgodził się żebym tu przyjechała.Wiem że pewnie go trochę to zabolało ale jak widać szybko się pozbierał.Ale zawsze żyliśmy w innej rzeczywistości i mimo to że dogadywaliśmy się jak mało kto,byliśmy od siebie zupełnie różni.
Starałam się zrozumieć że przez ostatnie trzy lata się o mnie martwił ale nie trudno było nauczyć się ignorować jego gadki o tym co może się ze mną stać jak się nie zmienię.
Ale przecież dla niego wszystko było teraz takie proste.Miał pieniądze,ogromny dom i czterech kumpli,którzy mu mnie zastąpili.Nie,nie byłam zazdrosna o to że spełnił marzenia,na co ja nie miałam odwagi.Chodziło mi tylko o to że słuchał tylko tego co mówi moja matka a nigdy nie chciał wysłuchać mnie.

~&~

Musiałem się ulotnić.Miałem już dość tego harmidru i zapachu papierosów.Zagarniając po drodze swoją bluzę udałem się w stronę ogrodu.Wszyscy byli zajęci odbieraniem od Niall'a tortu.No prawie wszyscy.Harry drzemał na kanapie,jakaś dziewczyna biegła właśnie do łazienki,Periee i Zayn zniknęli godzinę temu i Luna też gdzieś wyparowała.
Wziąłem jeszcze swoją porcję tortu i wyszedłem na taras,skąd zobaczyłem Lunę,wpatrującą się w ogień.Wyglądała...magicznie.
-Chcesz trochę ?-zapytałem,powodując że się odwróciła
-Nie dzięki-uśmiechnęła się lekko
-Mogę się przysiąść ?-spytałem z uśmiechem
-Jak chcesz-wzruszyła ramionami i wróciła do obserwowania ognia
Usiadłem obok niej,odłożyłem tort na kolana i zarzuciłem dziewczynie bluzę na ramiona.Spojrzała na mnie zaskoczona.
-Chłodno jest-wyjaśniłem z uśmiechem
-Dzięki-uśmiechnęła się-Chcesz ?-podała mi butelkę szampana
-Sto lat,Lu-powiedziałem,biorąc ją od niej-Chyba nikt ci nie złożył jeszcze życzeń,nie ?
-Przyzwyczaiłam się-powiedziała smutno-Chyba jednak skuszę się na ten tort-wypaliła,zmieniając temat
-A proszę bardzo-podałem jej talerzyk
-Ale jesz ze mną.-trąciła mnie ramieniem
Podałem jej plastikowy widelczyk a ona się tylko zaśmiała i podniosła kawałek do ust.Ugryzła kawałek,brudząc się przy tym lukrem.
-Tak lepiej smakuje-powiedziała z uśmiechem-Teraz twoja kolej,Loui-oddała mi talerzyk
Ta sytuacja i to jak mnie nazwała przypomniało mi jak tuż przed finałem X-Factor'a siedzieliśmy w szóstkę przed telewizorem i zajadaliśmy ciasto,które upiekła mama Horan'a.Nie mogłem przęłknąć ani kawałka wtedy Luna wzięła mój kawałek....

-Loui masz to zjeść-powiedziała z uśmiechem dwunastolatka
-Nie mogę-odparłem ze słabym uśmiechem
Wtedy brunetka wzięła kawałek do ręki i usiadła na mnie.
-A teraz otwórz buzie-powiedziała ze śmiechem
Kiedy tego nie zrobiłem rozsmarowała mi całe kawałek na twarzy.
-Patrzcie !-krzyknęła ze śmiechem-Ciastowy potwór !
Wszyscy jak na zawołanie wybuchli śmiechem a ja czułem że się czerwienię. 

Brunetka jakby czytając mi w myślach zgarnęła trochę kremu na palce i rozsmarowała mi na policzku.
-Ciastowy potwór powrócił !-krzyknęła,wybuchając śmiechem
Dołączyłem do nie i nim się obejrzeliśmy byliśmy cali umorusani w torcie.Dziewczyna spojrzała na mnie i z uśmiechem stwierdziła :
-A to był taki dobry tort
-Niestety przyszedł ciastowy potwór i rozsmarował nam go po twarzach,-odparłem ze śmiechem
-I tej wersji się trzymajmy.
Brunetka usiadła we wcześniejszej pozycji i położyła głowę na moim ramieniu.
-Nie widziałam ciastowego potwora przez prawie cztery lata-powiedziała z lekkim smutkiem w głosie
-Widać nie było na tyle dobrego ciasta-objąłem ją ramieniem
I wtedy znów poczułem się jakbym miał dziewiętnaście lat.To dziwne jak siedem lat różnicy traciło znaczenie kiedy spędzaliśmy czas razem.Co prawda zazwyczaj po prostu zachowywaliśmy się jak dzieci ale ta więź,która nas połączyła była niezwykła.
-Tęskniłam za naszymi wygłupami,Loui-wyszeptała brunetka
-Ja też,Lu-uśmiechnąłem się
-Ale nie tylko za smarowaniem się ciastem po twarzach-czułem rozbawienie w jej głosie-Ale za wszystkim.I mimo że miałam wtedy tylko dwanaście lat,zachowywałam się jak rozwydrzony bachor to i tak bym do tego wróciła.

~&~

Znów czułam się jak dwunastolatka,siedząc z nim przy tym ognisku,cała w cieście i pijąc szampana.Na prawdę tęskniłam za tamtymi czasami i naszymi rozmowami do późna.Chciałabym się znów znaleźć w tamtej rzeczywistości i cieszyć się tym co mam.
-Dosłownie wszystkim-odpowiedział z uśmiechem-No może po za fryzurom jaką miałem.
-Ta fryzura była boska!-oburzyłam się-Miałeś taką świetną grzyweczkę.
-A ty dwa warkoczyki-skomentował ze śmiechem
Uśmiechnęłam się i naciągnęłam bardziej jego bluzę.Jak boga kocham-będę jutro umierać z katarem!Louis przyciągnął mnie bliżej siebie i znów poczułam to dziwne i cudowne poczucie bezpieczeństwa.
-Zaśpiewaj mi coś-powiedziałam nagle-Tak jak kiedyś.
-Zgoda-wiedziałam że się uśmiecha-Ale co ? 
-Cokolwiek-wzruszyłam ramionami
You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.


------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz