poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 1

Przewróciłam oczami słysząc jak mama po raz setny mówi że będzie tęsknić.Nie rozumiałam po co mnie w takim razie tam wysyła.Gdybym została w domu ona nie musiałaby tęsknić a ja w spokoju mogłabym spotykać się ze znajomymi i udawać że wszystko jest dobrze.Ale przecież moi rodzice,jak zawsze,wiedzą lepiej.Wysyłają mnie do mojego drogiego kuzyna z nadzieją że wrócę dawna ja.Że będę udawać że nic się nie zmieniło przez te dwa lata i wcale nie zraniło mnie to że się rozwiedli,że Niall wybrał sławę i że ludzie odchodzą.
Po raz ostatni powtórzyłam że nie chce wcale tam lecieć i ruszyłam w stronę bramek,wiedząc że już nie ma odwrotu.Po kupieniu picia i gum do żucia,przejściu kolejnych bramek i znalezieniu odpowiedniego wyjścia,usiadłam na jednym z niewielu wolnych,niewygodnych krzeseł i wygrzebałam w torbie mój telefon i słuchawki.Na ekranie migały jakieś nieodebrane połączenia i wiadomości ale je zignorowałam i puściłam moja ukochana playlistę.Potrzebowałam chociaż chwile spokoju i miałam nadzieje że mój ukochany telefon da mi szanse na przespanie całego lotu i się nie rozładuje,jak to miał zazwyczaj w zwyczaju kiedy go tak bardzo potrzebowałam.Magda mi tysiąc razy powtarzała że powinnam zainwestować w mp3-ke ale jakoś tak nigdy nie czułam potrzeby posiadania dodatkowego odtwarzacza.

~&~

-Zayn zapytałeś Perrie ?-spytał roztargniony Niall
Od tygodnia o niczym innym nie mówił tylko o przyjeździe swojej kuzynki z Polski.Wymyślił dla niej imprezę urodzinowo-powitalną i jak zawsze ochoczo mu pomagaliśmy.Bo czego nie robi się dla przyjaciół ?
Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem Lunę.Po części nie rozumiałem Niall'a,czemu tak właściwie praktycznie zerwał kontakt z nią,pamiętam jak bardzo zżyci z sobą byli w X-Factorze.
-Powiedziała że postarają się przyjechać-odpowiedział mulat,wpatrując się w telefon
-Lou pojedziesz po nią,prawda ?-skierował się do mnie z uśmiechem
-Jasne-wzruszyłem ramionami
-Harry nie odpieprzysz niczego ?-spojrzał surowo na loczka
-Przeżywasz jakby miała tu przyjechać królowa a nie Luna-powiedział ze śmiechem-Ale jak tak bardzo ci zależy będę się trzymał z daleka od alkoholu.
-Dzięki,Li..-zaczął ale tamten mu przerwał
-Pokój jest gotowy,goście zaproszeni i przekąski zamówione.Uspokój się stary.
-To dobrze-blondyn klapnął obok mnie na kanapę
-Horan wszystko będzie dobrze-zapewniłem przyjaciela


---------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz